Rozdział 10
Obudził mnie krzyk przyjaciółki. Zerwałam się z łóżka i podbiegłam do niej. Pstryknęłam palcami żeby zapalić światło. O cholera!-krzyknęłam w myślach. Afrodyta bardzo rzadko miała wizję, a jeśli już się jej objawiały to z jej oczu ciekła krew. -Afi, jestem tutaj z Tobą-złapałam ją za rękę. -Nie!!-krzyknęła-Tylko nie Daniela!! Sięgnęłam po jej komórkę i zadzwoniłam do jej chłopaka. -Co się stało, kochanie-odebrał już po pierwszym sygnale, lecz po jego głosie było słychać że głęboko spał. -Tu Alisson. Afrodyta ma wizję-powiedziałam-Przyjdź tutaj. Już po dwóch sekundach pojawił się w moim pokoju. Od razu wziął ode mnie z moich objęć blondynkę. -NIE!!!!!!-krzyknęła ognista-Daniel NIE ŻYJE!!!!!!!!!! I wybuchła płaczem. Czarnowłosy przytulił swoją ukochaną i wycierał chusteczką oczy z krwi. Lecz ja poddenerwowana chodził...