Posty

Rozdział 7

Obudziłam się wcześnie rano. Spojrzałam na kotkę, która jeszcze spała. Próbowałam delikatnie położyć Pepsi na materacu tak żeby jej nie obudzić. Lecz mi się to nie udało. Gdy kotka zorientowała się że to ja, zaczęła przytulać się do mojego policzka i głośno zaczęła mruczeć. -Ta też za Tobą tęskniłam-powiedziałam do kotki. Mruczenie kotki zawsze mnie uspokajało i tak było tym razem. Lecz nagle kotka zaczęła syczeć. Szybko zorientowałam się dlaczego tak reaguje i położyłam ją na podłodze. -Wiem, że czujesz moc Zeke-wyjaśniłam-Ale nie ma się czego obawiać. Nikt tej mocy nie będzie korzystał nawet ja bo wiem czym to grozi. A wydaje mi się że kiedyś zrozumie swój błąd. Przynajmniej mam taką nadzieje. Kicia spojrzała na mnie z lekkim niedowierzaniem. -Ja idę do łazienki a ty tutaj zostań-powiedziałam. do kotki  i wyszłam z pokoju. Gdy znajdowałam się już w ł...

Rozdział 6

Zostałam sama w tajnym pokoju. Stwierdziłam  że pogram sobie na pianinie. Nie minęło jakieś 10 minut do pokoju weszła Afrodyta z chłopakami. -Ali, nudzi nam się-powiedziała. -A co chcecie robić??-spytałam. -Chodźmy do tego Instytutu-krzyknęli chórem. -No dobrze, niech wam będzie-powiedziałam. Spakowaliśmy potrzebne rzeczy i wróciliśmy do tajemnego pokoju żeby się teleportować. Jesteśmy przed Instytutem. Budynek był cały czarny. Cała architektura była wzorowana na stylu gotyckim. Na dodatek był mroczny i tajemniczy. Zbudzał strach. Lecz dla zwykłych ludzi był niewidzialny. -Jest niesamowity-powiedziała Afrodyta-Mroczny i tajemniczy. Taki jak ja-uśmiechnęła się. -No to królową  mroku zapraszam do  środka-zachichotałam. Lecz przyjaciółka spiorunowała mnie wzrokiem, ale później wszyscy zaczęliśmy się z tego śmiać. -Czekajcie-powiedziałam-A co z zgodą?? Przyjaciółka uśmiechnęła się  zło...

Rozdział 5

Afrodyta i ch ł opacy stwierdzili  ż e musz ą  si ę  wyspa ć , poniewa ż  na 12 jest mój pogrzeb. Wyszli z pokoju, zostawili mnie sam ą . Spojrza ł am na zegarek. By ł a 3.00 rano. Wyj ęł am s ł uchawki i MP3 ze spodni i rzu ci ł am na stó ł . Nagle zrobi ł o si ę  ciep ł o . Cholera!-krzykn ęł am w my ś lach . Obróci ł am si ę . Przede mn ą  sta ł  Zeke. By ł  w ś ciek ł y. Zanim zd ąż y ł am si ę  zorientowa ć  Zeke mocno mnie popchn ą  o  ś cian ę . Zas ł oni ł  mnie swoim cia ł em i zmusi ł   ż ebym spojrza ł a w jego oczy . -Czemu mi to zrobi ł a ś -krzykn ął  na mnie . Domy ś li ł am si ę   ż e nie powiedzia ł am mu  ż e niby "nie  ż yje". Mo ż na po prostu stwierdzi ć    ż e Zeke jest morderc ą  chocia ż  kiedy ś  taki nie by ł . Lecz ma co ś  w sobie nad opieku ń czego . -Musia ł am-szepn ęł am . Stara ł am si ę  zachowa ć  ka mien...