Rozdział 16
Afrodyta patrzyła się na mnie zszokowaną wzrokiem.
-Stęskniłam się za Tobą, moja droga-uśmiechnęłam się niewinnie-Może rzeczywiście to było błędem zabijąc Ciebie tam wtedy. Byłabyś świetną prawą ręką.
-Nie przyłącze się do Ciebie, wiedźmo-syknęła wściekła Felo.
Dziewczyna zaczęła mnie atakować magią ognia. Każdy jej atak blokowałam bądź unikałam z łatwością.
-Uważaj, bo się zmęczysz-zauważyłam wrednie.
Blondynka teraz naprawdę się wściekła. W jej ręku pojawił się miecz. Zaśmiałam się wrednie
-I tym chcesz mnie pokonać?!-zakpiłam z niej- Nie masz szans.
Afrodyta jednak się nie poddawała i mnie zaatakowała, a ja się tylko broniłam swoim mieczem, który też pojawił się w mojej dłoni. Bidulka zaczęła się męczyć. I tak byłam dla niej dobra, że szybko pozbawiłam ją broni, a kopniakiem posłałam ją na ścianę.
-Szkoda, że tak musi się to skończyć, Afrodyto-zasmuciłam się.
-Nie tylko ja chce Ciebie powstrzymać-syknęła wściekle.
Widziałam, że dziewczyna nawet nie miała siły się podnieść. Za pomocą magi powietrza uniosłam blondynkę i "przykleiłam" ją do ściany. Podeszłam do niej i już miałam ją zabić, gdyż ktoś musiał mi przerwać zabawę.
-Alisson-usłyszałam zszokowany głos Daniela.
-Danny, jak się cieszę, że Ciebie widzę-uśmiechnęłam się niewinnie.
-Zostaw ja spokoju-powiedział wściekły chłopak.
-A ja myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi, Danielu-zauważyłam-A przecież przyjaciół się nie atakuje.
-Nie jesteś naszą Ali-powiedział stanowczo-Jesteś zdrajczynią!
Wkurzyłam się. Jak on mógł mnie tak nazywać! To właśnie dzięki mnie jeszcze nie zostali zabici przez Lucasa! Chłopak zaatakował mieczem, lecz był słaby w szermierce. Tak jak jego ukochana, pozbawiłam go broni i "przykleiłam" go do ściany. Podeszłam do niego.
-A więc Afrodyto-powiedziałam, patrząc się na czarnowłosego-Co byś zrobiła, gdybym zerwała waszą więź i zabrała wam waszą magię.
-Wtedy byś miała z nami do czynienia-usłyszałam za swoimi plecami głos Sebastiana.
Odwróciłam się w jego stronę. Zobaczyłam też jego brata Kamila.
-Naprawdę uważasz, że jesteś wstanie mnie zabić, Sebastianie?-podeszłam do niego bliżej-A co z naszą przyjaźnią? Jak widzisz Afrodyta i Daniel nie dali mi rady. Tylko szkoda, ze jeszcze wciąż żyją, ale Ty jesteś mądrzejszy Sebastianie i przyłączysz się do mnie, a znając Twojego brata pójdzie za Tobą.
-Seba nie rób tego-powiedzieli równocześnie Daniel i Afrodyta.
Blondyn spojrzał się na mnie. Jego oczy były smutne. Nie wiem dlaczego. Lecz po chwili mnie zaatakował magią powietrza, czyli stworzył kule energii żywiołu i posłał ją na mnie. Oczywiście musiałam się bronić. Mój ulubiony żywioł sprawił, że cały pokój stanął w ogniu. Wszyscy "moim przyjaciele" mieli rany od mojej mocy i zostali "przyklejeni" do ściany. Na dodatek stracili przytomność...no prawie wszyscy. Tylko Seba się jeszcze jako tako trzymał.
-Wielcy Mistrzowie, a nie potrafią sobie poradzić z bezbronną dziewczyną-zaśmiałam się wrednie.
Podeszłam do Sebastiana.
-Jak się czuje nasza ukochana Leyla?-zapytałam słodko.
-Odwal się od niej-syknął wściekł.
Nagle do pokoju wpadła blondynka.
O wilku mowa-pomyślałam.
Dziewczyna patrzyła się na mnie zszokowaną miną.
-Miło, ze do nas wpadłaś, Leyla'o-uśmiechnęłam się niewinnie-Zobaczysz, jak Twój ukochany chłoptaś przestaje być Magiem.
-Dlaczego o robisz?-spytała rozpaczona.
Spojrzałam na nią uważnie. Miała na sobie szarą bluzkę z krótkim rękawem, jeansy i różowe trampki. Włosy miała ułożone w długi warkocz zapleciony na prawą stronę. Lecz oczy miała podkrążone, jakby wcale nie spała...Żałosne.
-Hmmm....dlaczego to robię...?-pomyślałam zamyślona-Bo chcę władzy, a oni mi ja uniemożliwiają. Poza tym moja droga, powinnaś być teraz obok brata, a nie tutaj. Co by się takiego stało gdyby Lucas się dowiedział, że nie jesteś po jego stronie?? A tak...zabił by Cię.
-On mnie kocha jako brat i nie jesteś moją matką , żeby decydować za mnie po której stronie mam stać!-krzyknęła Leyla-Sama potrafię się soba zająć!
-Czyżby?-uśmiechnęłam się niewinnie.
Wyciągnęłam do niej rękę i bardzo powoli zaczęłam zaciskać palce. Dziewczyna złapała się za gardło, jakby ktoś niewidzialny ją dusił.
-Zostaw ją!-wrzasnął Sebastian.
Kątem oka spojrzałam na chłopaka.
-Nie wrzeszcz tak, bo tracisz tylko siły-zauważyłam-A jesteś mi potrzebny.
Blondyn zamilkł. Wiedział, że wrzaski nie uratują jego ukochanej. Wróciłam do dziewczyny.
Dobra, koniec tej dziecinady-pomyślałam.
Magią powietrza pchnęłam blondynkę na ścianę. Upadła nieprzytomna. Podeszłam do niej i zabrałam jej magię, którą schowałam ja do naszyjnika. Później podeszłąm do jej chłopaka i dotknęłam jego policzka.
-Nie rozumiem jednego, Sebastianie-spojrzałam mu głęboko w oczy-Czemu akurat ją wybrałeś? Nawet nie potrafi się obronić.
-Spieprzaj suko-syknął ze wściekłości chłopak.
Wściekłam się, ale tylko na moment. Lecz nie chciałam po sobie tego okazywać. Z rozczarowaniem cofnęłam rękę.
-Szkoda-posmutniałam-Myślałam, że Ty jedyny będziesz rozsądny i przyłączysz się do mnie-włożyłam rękę w jego klatke piersiową-Z nich wszystkich będziesz najbardziej cierpiał-szepnęłam mu do ucha.
Chłopak krzyknął z bólu, a ten dźwięk był jak miód na moje uszy. Blondyn zemdlał z bólu, a ja całą jego magię umieściłam w swoim wisiorku. Nagle wyczułam znajome furyoku. Na dodatek musiałam wykonać szybkie salto w tył, by uniknąć ataku. Moim oczom ukazał się Zeke Asakura.
-Zeke'uś, jak miło, że wpadłeś-uśmiechnęłam się niewinnie-Tęskniłam za Tobą.
-Szkoda, że nie wzajemnością-powiedział-Przyszedłem tutaj, żeby oddzyskać swoją magię.
-Przecież wiesz, że jej już nie odzyskasz. Poza tym nie musiałeś tutaj przychodzić-powiedziałam lekko poirytowana-Daj mi skończyć robotę.
-Pod jednym warunkiem-szepnął mi do ucha.
Za nim zdążyłam odpowiedzieć, chłopak zaczął mnie całować. Swoim ciałem przygwoździł mnie do ściany. Całował słodko, ale nie odwzajemniłam pocałunków. Byłam wierna tylko jednemu mężczyźnie...Lucasowi. Nagle poczułam ja szaman wyrywa mi łańcuszek z bursztynem z szyi. Wściekła, wyrwałam się z pocałunku i rzuciłam się na Asakurę, aby odebrać to co moje. lecz nie zdążyłam, bo Zeke szybko się odsunął, a moim oczom pojawiła się Afrodyta i kopniakiem uderzyła mnie w brzuch. Poleciałam na ścianę i tak mocno uderzyłam głową o nią, że zrobiło mi się ciemno przed oczami.
-Stęskniłam się za Tobą, moja droga-uśmiechnęłam się niewinnie-Może rzeczywiście to było błędem zabijąc Ciebie tam wtedy. Byłabyś świetną prawą ręką.
-Nie przyłącze się do Ciebie, wiedźmo-syknęła wściekła Felo.
Dziewczyna zaczęła mnie atakować magią ognia. Każdy jej atak blokowałam bądź unikałam z łatwością.
-Uważaj, bo się zmęczysz-zauważyłam wrednie.
Blondynka teraz naprawdę się wściekła. W jej ręku pojawił się miecz. Zaśmiałam się wrednie
-I tym chcesz mnie pokonać?!-zakpiłam z niej- Nie masz szans.
Afrodyta jednak się nie poddawała i mnie zaatakowała, a ja się tylko broniłam swoim mieczem, który też pojawił się w mojej dłoni. Bidulka zaczęła się męczyć. I tak byłam dla niej dobra, że szybko pozbawiłam ją broni, a kopniakiem posłałam ją na ścianę.
-Szkoda, że tak musi się to skończyć, Afrodyto-zasmuciłam się.
-Nie tylko ja chce Ciebie powstrzymać-syknęła wściekle.
Widziałam, że dziewczyna nawet nie miała siły się podnieść. Za pomocą magi powietrza uniosłam blondynkę i "przykleiłam" ją do ściany. Podeszłam do niej i już miałam ją zabić, gdyż ktoś musiał mi przerwać zabawę.
-Alisson-usłyszałam zszokowany głos Daniela.
-Danny, jak się cieszę, że Ciebie widzę-uśmiechnęłam się niewinnie.
-Zostaw ja spokoju-powiedział wściekły chłopak.
-A ja myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi, Danielu-zauważyłam-A przecież przyjaciół się nie atakuje.
-Nie jesteś naszą Ali-powiedział stanowczo-Jesteś zdrajczynią!
Wkurzyłam się. Jak on mógł mnie tak nazywać! To właśnie dzięki mnie jeszcze nie zostali zabici przez Lucasa! Chłopak zaatakował mieczem, lecz był słaby w szermierce. Tak jak jego ukochana, pozbawiłam go broni i "przykleiłam" go do ściany. Podeszłam do niego.
-A więc Afrodyto-powiedziałam, patrząc się na czarnowłosego-Co byś zrobiła, gdybym zerwała waszą więź i zabrała wam waszą magię.
-Wtedy byś miała z nami do czynienia-usłyszałam za swoimi plecami głos Sebastiana.
Odwróciłam się w jego stronę. Zobaczyłam też jego brata Kamila.
-Naprawdę uważasz, że jesteś wstanie mnie zabić, Sebastianie?-podeszłam do niego bliżej-A co z naszą przyjaźnią? Jak widzisz Afrodyta i Daniel nie dali mi rady. Tylko szkoda, ze jeszcze wciąż żyją, ale Ty jesteś mądrzejszy Sebastianie i przyłączysz się do mnie, a znając Twojego brata pójdzie za Tobą.
-Seba nie rób tego-powiedzieli równocześnie Daniel i Afrodyta.
Blondyn spojrzał się na mnie. Jego oczy były smutne. Nie wiem dlaczego. Lecz po chwili mnie zaatakował magią powietrza, czyli stworzył kule energii żywiołu i posłał ją na mnie. Oczywiście musiałam się bronić. Mój ulubiony żywioł sprawił, że cały pokój stanął w ogniu. Wszyscy "moim przyjaciele" mieli rany od mojej mocy i zostali "przyklejeni" do ściany. Na dodatek stracili przytomność...no prawie wszyscy. Tylko Seba się jeszcze jako tako trzymał.
-Wielcy Mistrzowie, a nie potrafią sobie poradzić z bezbronną dziewczyną-zaśmiałam się wrednie.
Podeszłam do Sebastiana.
-Jak się czuje nasza ukochana Leyla?-zapytałam słodko.
-Odwal się od niej-syknął wściekł.
Nagle do pokoju wpadła blondynka.
O wilku mowa-pomyślałam.
Dziewczyna patrzyła się na mnie zszokowaną miną.
-Miło, ze do nas wpadłaś, Leyla'o-uśmiechnęłam się niewinnie-Zobaczysz, jak Twój ukochany chłoptaś przestaje być Magiem.
-Dlaczego o robisz?-spytała rozpaczona.
Spojrzałam na nią uważnie. Miała na sobie szarą bluzkę z krótkim rękawem, jeansy i różowe trampki. Włosy miała ułożone w długi warkocz zapleciony na prawą stronę. Lecz oczy miała podkrążone, jakby wcale nie spała...Żałosne.
-Hmmm....dlaczego to robię...?-pomyślałam zamyślona-Bo chcę władzy, a oni mi ja uniemożliwiają. Poza tym moja droga, powinnaś być teraz obok brata, a nie tutaj. Co by się takiego stało gdyby Lucas się dowiedział, że nie jesteś po jego stronie?? A tak...zabił by Cię.
-On mnie kocha jako brat i nie jesteś moją matką , żeby decydować za mnie po której stronie mam stać!-krzyknęła Leyla-Sama potrafię się soba zająć!
-Czyżby?-uśmiechnęłam się niewinnie.
Wyciągnęłam do niej rękę i bardzo powoli zaczęłam zaciskać palce. Dziewczyna złapała się za gardło, jakby ktoś niewidzialny ją dusił.
-Zostaw ją!-wrzasnął Sebastian.
Kątem oka spojrzałam na chłopaka.
-Nie wrzeszcz tak, bo tracisz tylko siły-zauważyłam-A jesteś mi potrzebny.
Blondyn zamilkł. Wiedział, że wrzaski nie uratują jego ukochanej. Wróciłam do dziewczyny.
Dobra, koniec tej dziecinady-pomyślałam.
Magią powietrza pchnęłam blondynkę na ścianę. Upadła nieprzytomna. Podeszłam do niej i zabrałam jej magię, którą schowałam ja do naszyjnika. Później podeszłąm do jej chłopaka i dotknęłam jego policzka.
-Nie rozumiem jednego, Sebastianie-spojrzałam mu głęboko w oczy-Czemu akurat ją wybrałeś? Nawet nie potrafi się obronić.
-Spieprzaj suko-syknął ze wściekłości chłopak.
Wściekłam się, ale tylko na moment. Lecz nie chciałam po sobie tego okazywać. Z rozczarowaniem cofnęłam rękę.
-Szkoda-posmutniałam-Myślałam, że Ty jedyny będziesz rozsądny i przyłączysz się do mnie-włożyłam rękę w jego klatke piersiową-Z nich wszystkich będziesz najbardziej cierpiał-szepnęłam mu do ucha.
Chłopak krzyknął z bólu, a ten dźwięk był jak miód na moje uszy. Blondyn zemdlał z bólu, a ja całą jego magię umieściłam w swoim wisiorku. Nagle wyczułam znajome furyoku. Na dodatek musiałam wykonać szybkie salto w tył, by uniknąć ataku. Moim oczom ukazał się Zeke Asakura.
-Zeke'uś, jak miło, że wpadłeś-uśmiechnęłam się niewinnie-Tęskniłam za Tobą.
-Szkoda, że nie wzajemnością-powiedział-Przyszedłem tutaj, żeby oddzyskać swoją magię.
-Przecież wiesz, że jej już nie odzyskasz. Poza tym nie musiałeś tutaj przychodzić-powiedziałam lekko poirytowana-Daj mi skończyć robotę.
-Pod jednym warunkiem-szepnął mi do ucha.
Za nim zdążyłam odpowiedzieć, chłopak zaczął mnie całować. Swoim ciałem przygwoździł mnie do ściany. Całował słodko, ale nie odwzajemniłam pocałunków. Byłam wierna tylko jednemu mężczyźnie...Lucasowi. Nagle poczułam ja szaman wyrywa mi łańcuszek z bursztynem z szyi. Wściekła, wyrwałam się z pocałunku i rzuciłam się na Asakurę, aby odebrać to co moje. lecz nie zdążyłam, bo Zeke szybko się odsunął, a moim oczom pojawiła się Afrodyta i kopniakiem uderzyła mnie w brzuch. Poleciałam na ścianę i tak mocno uderzyłam głową o nią, że zrobiło mi się ciemno przed oczami.
*Oczami Afrodyty*
Zła Alisson leżała nieprzytomna na ziemi. Wszyscy który byli "przyklejeni" upadli na ziemie. Szybko zabrałam wisiorek od Zeke'a. Nie może odzyskać swojej mocy.
-Jesteśmy świetną drużyną, Afrodyto-uśmiechnął się do mnie.
-Tego bym akurat nie powiedziała-stwierdziałąm.
-Uratowałam wam życie, a wcale nie musiałem-powiedział, zniżając się do mnie-Chce dostać nagrodę w postaci wisiorka.
Patrzyłam na niego wściekła.
-Nigdy go nie dostaniesz-syknęłam i zaatakowałam go ogniem.
Ten szybko uniknął ataku. Na dodatek pojawił się za mną, wykręcił mi prawą rękę i szepnął mi do lewego uch:
-I tak go dostanę, prędzej czy później-i zniknął.
Nagle do pokoju wpadła profesor Kaszmira z dwoma strażnikami.
-Zabrać Alisson do więzienia-powiedziałą stanowczo.
Mężczyźni wykonali jej rozkaz.
-Nie może Pani umieścić Alisson w więzieniu-powiedizałąm zaszokowana.
-Ta dziewczyna jest zagrożeniem dla całego świata!-upierała się kobieta-A tak poza tym odaj mi jej wisiorek.
-Nie dam go Pani-powiedziałam stanowczo-Teraz należy do mnie.
Pani Profesor patrzyła się na mnie lekko poirytowana.
-Dobrze , załatwimy to inaczej-powiedziała-Jak Twoi przyjaciele się obudzą i dojdą do siebie to macie wszyscy przyjść do mojego gabinetu. A i jeszcze coś. Senastian już nie jest MIstrzem.
-Dlaczego?-spytałam zszokowana.
-Bo nie jest już Magiem-odpowiedziała-Stracił magię tak jak tamta dziewczyna.
Spojrzałam na wyżej wymienioną i dostałam kolejnego szoku.
Co tu kuźwa robi Leyla!!??-pomyślałam wściekle.
-Pamietaj-powiedizałą Profesor-Jak się obudzą, to macie iść natychmiast do mnie.
I wyszła z pokoju. Dwóch strażników niosło Alisson. Teraz dziewczyna miała jakieś dziwę włosy. Chociaż była nieprzytomna to znów stała się blondynka, ale pasemka miała rude.
Dziwnę-pomyślałąm.
-Afi-usłyszłąm szept daniela.
Podeszłąm do niego.
-Leż spokojnie-uśmiechnęąłm się-Neźle oberwałeś.
-A Ty jak się czyjesz?-zapytał z troską.-Bywało gorzej-powiedziałam.
chłopak przybliżył się do mnie i pocałował mnie. Czułam jak jego uzdrawiająca moc przywracała moją dawną siłę.
-Dziękuje-powiedziałam, kiedy od siebie się odsunęliśmy.
Daniel zaczął uzdrawiać resztę nawet tą zdrajczynie Leyla'e!!
-Nie rozumiem co Ty tutaj robisz, Leyla'o?-zapytałam poirytowana.
-Chce wam pomóc-odpowiedziała.
-Taaa sporo pomogłaś-zauważyłam wrednie-Napewno znów kłamiesz.
-Ona nie może kłamac-powiedizał cicho Seba.
-Dlaczego?-zapytał Kamil.
Każdy z nas był ciekawy.
-Alisson nałożyła na mnie klątwę Słońca i Księżyca-wyznała blondynka.
No tak. Stara sztuczka Al jest biegła w takich klątwach.
-Dobra, nie ważne-powiedziałam stanowczo-Mamy większe problemy.
-To co się dzieje z Ali?-zgadywał Daniel.
-Tak. Mam złe przeczucia co do niej-powiedziałam zmartwiona.
-Prawdopodobnie Miko opętała Alisson-wyszeptł Seba.
-Tylko dlaczego Ali miała rude włosy, przecież Mikoo ma czarne-zauważył Kamil.
-Nie wiem-powiedziałam-Ale mamy drugi problem.
-Jaki?-zapytał Daniel.
-Coś się dzieje z Panią Profesor i nie mam pojęcie co-odpowiedziałąm.
-Normalnie bym zaprzeczył Twojej teorii, Afrodyto-powiedział zamyślony młodszy Kasauri-Ale po ostatnim razie, kiedy Twoja intuicja się sprawdziła to sobie odpuszczę.
-Właśnie-uśmiechnęłam się na moment-Teraz musimy do niej isć.
-Ja też mam z wami iść?-spytała cicho Layla.
-Tak-odpowiedziała krótko-Możesz się na coś przydać. Tylko szkoda, że nie masz już magii. A każdy z nas wie, że tylko Alisson może Ci ją oddać-na wszelki wypadek założyłam naszyjnik przyjaciółki.
I tak udaliśmy się do gabinetu Profesor Kaszmiry. Normalnie kultura nakazuje zapukać, ale kto na to patrzy! Wściekła wparowałam do pokoju.
-Widzię Afrodyto, zę rodzice nie nauczyli Cię manier-powiedziała Profesor.
-To co mnie rodzice uczyli to nie powinno Panią interesować-stwierdziłam-Nie przyszliśmy tutaj, żeby rozmawiać o moich rodzicach.
-Rzeczywiście masz rację, Afrodyto-uśmiechnęła się kobieta.
jej oczy zabłyszczały się niebiezpiecznie.
To mi się nie podoba-pomyślałąm.
-Pewnie już zauważyliście, że Alisson nie jest już po nasszej stronie-powiedziała Pani Kaszmira.
-Trudno było niezauważyć-szepnął Daniel.
-Dlaczego siedzi teraz w więzieniu-poinformowała nas nauczycielka-A gdy się ocknie to zostanie zabita za zdradę.
Patrzyłam na Profesor zszokowanym wzrokiem. Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilką usłyszałam.
-Nie może tego Pani zrobić!-krzyknęła Leyla.
Dziwnę-pomyślałam-Dlaczego ona ją broni.
-Zamilcz amagu*-syknęła czarnowłosa kobieta-Alisson nie jest już mam potrzebna. Stała się demonem i powinna zostać zabita.
-Właśnie jest całkowicie na odwrót-powiedział Kamil-Al musi nam pomóc w odnalezieniu alkęcia do zabicia Lucasa.
Nagle Profesor zaczęła się przeraźliwie śmiać, a wokół niej powstawała demoniczna energia. Już wiedziałam kto przed nami stoi.
-Widać Miko, że zamiast opętać kogoś młodego to wybrałaś ciało tysiącletniej staruszki-zauwałayłam wrednie.
-Skończ z tymi dziecinnymi docinkami, Afrodyto-powiedziała spokojnie demonica-Nie jesteśmy w przedszolu, moja droga. Nie macie ze mną szans. Poza tym straciliście Alisson. Nie tylko przeszłą na naszą stronę, a po drugie niedługo zostanie zabita. Chce zniszczyć Lucasa za to że wybrał tą zdzirę zamiast mnie. Teraz musicie wybrać. Walczyć u mojego boku i żyć albo zginąć tu i teraz. Wybór należy do was.
*Amag-mag bez magi.
*Amag-mag bez magi.
To się nazywa rozdział z przytupem. Normalnie skarpetki spadły mi z hukiem. I ten pajac Hao się pojawił, ale tylko po to aby odzyskać swoje moce... Mimo wszystko i tak było fajnie. Ciekawa jestem czy plan Mikoo wypali. I jakim cudem zastąpiła Profesor. Zachodzę sobie w głowę jakim cudem. I ciekawa jestem co się stanie z naszymi "Mistrzami". Współczuje Sebie, bo stracił swoje moce i reszcie również.
OdpowiedzUsuńMam nadziej, że następny rozdział pojawi się szybko.
Dziękuje za kom :) Też się zastanawiam jak Miko się to udało.
UsuńOhayo :)
OdpowiedzUsuńAlisson to złe babsko! Nie lubię jej, tak jak Hao, albo nawet bardziej xD
Jak można zabierać magię, przecież to karygodne, zostaną charłakami!
Ta demonica jest idiotką! Od razu dała się rozpoznać, to świadczy o braku inteligencji!
Katherine: I tak jest mądrzejsza od ciebie!
Chyba ty!
Katherine: Ja chyba, ty na pewno :P
Dobra koniec z nami! Wyprowadzaj się!
Katherine: Dobra sorry
:)
Pozdrawiamy i życzymy weny
Anna-medium i Katherine Owen
PS. Czekamy na next!
Twierdząc, że ostatnio mi grożono....
Usuń"Czekamy na rozdział! Inaczej wpadamy do ciebie i po tobie!
Katherine: Mam broń *znów ten błysk* "
Napisałam rozdział. Widzę że Anna ma dzisiaj jakiś nerwowy dzień. Katherine jeśli znów Anna będzie chciała cb wywalić to zapraszam do mnie. Na parę dni. Ona ochłonie a Ty znów będziesz mogła do niej wrócić.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWitam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńRozdział powalił mnie!!
Alisson zawiodłam się na tobie!!
Jak można odebrać przyjaciołom ich moce ??
Hao ty chamie, debilu i w ogóle!!
Zgadzam się z Anną-Medium iż demonica jest idiotką!
Wybacz, że komentarz taki ubogi :'(
No ale ważne, że jest :*
Pozdrawiam i życzę weny :D