Rozdział 2
Znajdowaliśmy się w przedpokoju. Z jakiegoś pokoju
wypadła Anna.
-Alisson-krzyknęła i przytuliła
mnie.
-Co się dzieje?-spytałam.
-Yoh umiera-jęknęła Anna.
-Zaprowadź mnie do niego.
Poszliśmy do pokoju gdzie leżał Yoh.
-Zostawcie mnie samą-powiedziałam.
Wyszli i zamknęli drzwi.
Ktoś na Yoh rzucił klątwę śmierci. Będzie trudno ale spróbuje. Klątwa śmierci wygląda jak u maga ale ma kolor czarny i jest na rękach.
Muszę użyć magi wody żeby go uleczyć. Widziałam że
szaman oddycha więc jest jeszcze szansa. Położyłam
dłonie na czoło chorego i przywołałam magię wody.
Trochę to potrwa zanim klątwa całkowicie
ustąpi. Gdy całkowicie zniknęła,
wstałam i usiadłam na skraj łóżka ciężko dysząc. Patrzyłam się w
okno i nasłuchiwałam jak Yoh oddycha.
-Alisson-usłyszałam słaby głos Yoh.
-Spokojnie Yoh, ledwo mi się udało
Ciebie uratować-powiedziałam.
-A zawsze wiedziałem że
jesteś najsilniejsza.
Nagle pojawił się duch
samuraj.
-Yoh, jesteś balsamem dla oczu-powiedział duch.
-Amidamaru, poznaj Alisson. Jest magiem i szamanem-powiedział Yoh.
-Dziękuje że uratowałaś mojego przyjaciela-powiedział Amidamaru.
-Tak, jak i moim-uśmiechnęłam
się-z Yoh poznałam się gdy
byliśmy dziećmi, prawda Yoh?
-Tak-uśmiechnął się-ale w wieku 7 lat musiałaś iść do
szkoły magów.
Strasznie szybko odzyskuje siły-pomyślałam.
-Yoh, co ty tak szybko zdrowiejesz??-spytałam.
-To przez treningi Anny-zachichotał.
-No dobrze-uśmiechnęłam
się-Pójdę po Twoich przyjaciół bo martwią się o
Ciebie i poproszę Annę żeby Ci dała dzień wolnego.
Uśmiechnął się a ja wyszłam z pokoju. Dotarłam
do salonu słysząc kłótnie.
Gdy tylko weszłam do salonu wszyscy umilkli.
-Pani Anno-ukłonił się czarno-włosy.
-To nie jest Anna, Rio-powiedział Len.
Nagle weszła Anna.
-Oto Alisson, moja siostra bliźniaczka-powiedziała
Anna-Nie tylko jest szamanką ale też magiem.
Wszyscy zamarli.
-Nie będzie tak źle-uśmiechnęłam
się-To chyba nie nasza wina że
po między magami a szamanami jest zimna wojna. Jeśli
mi nie wejdziecie w drogę to ja wam nic nie zrobię. Udało
mi się uzdrowić Yoh. Jest zmęczony
więc nie męczcie go pytaniami. Anno daj mu dzień.
Anna kiwnęła głową a wszyscy przyjaciele Yoh popędzili
na górę.
-Normalnie jak dzieci-powiedziała
Anna-A ty nie w szkole??
-No o to chciałabym Ciebie prosić czy
bym mogła tutaj zamieszkać-powiedziałam-W
szkole nie jestem bezpieczna.
-Tutaj chyba też nie-powiedział ze
smutkiem.
-Tutaj mnie nie znajdą. Myślą że
nie żyje a o to się postarałam-uśmiechałam
się.
-No dobrze-przytuliłam ją i
obydwie poszłyśmy do pokoju Yoh.
I tak minął dzień na poznaniu się, pogaduszkach, kłótnia
i śmiechu.
Poszłam do kuchni żeby zmyć naczynia
ale nie byłam pierwsza.
-Yoh czemu nie leżysz w łóżku??-spytałam.
-Chciałem się odwdzięczyć za
uratowanie życia chociaż w ten sposób-uśmiechnął się-Może
kiedy skończymy to się przejdziemy??
-W porządku-uśmiechnęłam się.
Hej! Muszę powiedzieć, że akcja szybko się rozwija. Mam wątpliwości, czy nie za szybko. Może Cię to trochę urazi, ale muszę to powiedzieć. Mam wrażenie, że pędzisz zbyt szybko. W sensie, ty patrzysz na to inaczej niż np ja. Nie znam całej tej historii i muszę ją dopiero poznawać. Musisz nieco więcej tłumaczyć i zamieszczać trochę więcej opisów. To daje lepszy pogląd na świat przez ciebie kreowany. Chodzi o to, że teraz pewnych rzeczy nie rozumiem. Jest szkoła magów, ale skąd oni się wzięli? Alison jest siostrą bliźniaczką Anny? niezła bomba. Po prostu musisz zrozumieć, że twoi czytelnicy nie wiedzą tyle, ile ty. Muszisz im wszystko objaśniać i prowadzić za rączkę jak dzieci. Mam nadzieję, że nie odebrałaś tego źle. Po prostu musiałam ci napisać co mi leży na jelitach. I nie były to obelgi czy coś takiego, tylko i wyłącznie wskazówki. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAkcja i tak powoli się rozkręca. Z każdy kolejnym rozdziale się wszystko wyjaśnia.
UsuńPozdrawiam