Rozdział 4
Znajdowałam się w ciemnym korytarzu w
szkole. Nagle usłyszałam głos Afrodyty:
-Jej już nie ma. Ty mnie
zdradziłeś! Wynoś się!-usłyszałam jak coś ciężkiego uderzyło w ścianę.
Zauważyłam że Afrodyta biegnie w moją stronę nie zauważając mnie. Gdy mnie minęła złapałam ją za rękę. Ta odwróciła się myśląc że ja to jej chłopak i chciała mi dać z liścia. Jednym szybkim ruchem
zablokowałam cios i
zmusiłam żeby na mnie popatrzała. Użyłam magii ognia żeby rozświetlić trochę pomieszczenie ale tak
by nikt tutaj nie przyszedł.
-Nie-szepnęła zaszokowana-Ty nie żyjesz.
Puściłam jej rękę.
-Oj dziękuje, moja kochana-uśmiechnęłam się ironicznie-Miło że uważasz mnie za zmarłą.
Dotknęła mojej ręki a potem się odsunęła.
W jej
oczach widziałam pierw
nie dowierzanie, smutek, lekką radość a potem złość, gniew i
nie wyładowaną furię.
Nagle
przyjaciółka uderzyła mnie w brzuch kolanem. Jęknęłam z bólu i usunęłam się pod ścianę. Ale to nie był koniec. Swoją magią uniosła mnie i rzuciła znów o ścianę.
-Co
Alisson, dawno nie czułaś bólu, prawda?-spytała z ironicznym uśmieszkiem na twarzy.
Próbowałam wstać ale nie mogłam.
-Nawet nie uwierzysz
ile przez Ciebie wycierpiałam-pomogła mi wstać i nadal krzycząc-Gdy weszłam do pokoju widziałam Twojego klona,
który nie oddychał myśląc że to Ty. Później zjawiła się Rada
Starszych, stwierdziła zgon. Przez te godziny nic nie jadłam. Byłam zbyt załamana. Na dodatek, gdy szukałam Daniela, natknęłam się jak on obściskuje się z tym plastikiem
Karoliną.
O cholera!
A ja właśnie potrzebuje Daniela-pomyślałam.
Afrodyta
przestała na mnie
krzyczeć i
spojrzała na mnie
smutnym wzrokiem.
-Ciesze się, że Ciebie widzę, Afrodyto-powiedziałam spokojnie-Przepraszam za
to. Musiałam uciekać. Potrzebuje pomocy.
Afrodyta
przytuliła mnie i się rozpłakała.
Nie dziwię się jej-pomyślałam.
-Muszę porozmawiać z Danielem-szepnęłam do ucha przyjaciółki-Gdy z nim skończę rozmawiać to przywalę mu za to co Ci zrobił, dobrze?
Odsunęłyśmy się od siebie. Widziałam że Afrodyta się uśmiech.
-Przyprowadź mi tutaj Sebę i Kamila. Spotykamy się za 15 minut-uśmiechnęłam się.
Afrodyta
kiwnęła głową i poszła szukać chłopaków. Zgasiłam mały płomień i poszłam szukać Daniela. Znalazłam go w ogrodzie. Była noc, lecz dzięki lampom znalazłam go. Był wysoki, jego czarne
krótkie włosy dodawały mu uroku. Miał jasno zielone oczy, w
których widziałam smutek.
Siedział samotnie
pod drzewem.
Sprawdziłam czy oprócz niego
nikogo nie ma. Gdy było
bezpiecznie podeszłam do niego
i kucnęłam przed
nim.
-Daniel-szepnęłam-Spójrz na mnie.
Chłopak spojrzał na mnie. Był lekko zaszokowany.
-Ty przecież nie żyjesz!?-powiedział-Kto Ciebie zabił, Ali?
-Nikt mnie
nie zabił, a a nawet
jeśli to Zeke
sporządziłby mu piekło-uśmiechnęłam się-Danielu, ja żyję i potrzebuje Twojej
pomocy.
Podniósł się i pomógł mi wstać. Uniósł moją rękę i pocałował.
-Dla Pani
wszystko-uśmiechnął się.
-Co się stało z Tobą i Afrodytą?-spytałam-Rozmawiałam z nią i powiedziała mi że ją zdradziłeś.
Popatrzyłam na Daniela, który miał się znów rozpłakać.
O, matko!!
Co ja narobiłam. Czasami
nie myślę-skarciłam siebie.
Przytuliłam go, a on się rozpłakał.
Ale z
Ciebie przyjaciółka!!??-znów
siebie skarciłam.
-Ta
diablica Jeanny wszystko uknuła. Karolina wykonywała jej rozkazy żeby móc się dołączyć do wyrzutków -szepnął-Ali, ja Afrodytę kocham. Bez niej ja
nie istnieje-i znów się rozpłakał.
Aż serce mi się kruszy-pomyślałam.
-Obiecałam Afrodycie że Ciebie uderzę za to co jej zrobiłeś-powiedziałam-Lecz tego nie zrobię. Spróbuje jej to wszystko
wytłumaczyć i wszystko wróci do
normy, dobrze?
Daniel mnie
przytulił i
szepnął do
ucha:
-Dziękuje.
I poszliśmy szukać Afrodyty i chłopaków.
Znaleźliśmy się w korytarzu na którym
widziałam się ostatnio z Afrodytą.
Zauważyłam ją i podeszłam do niej.
-Cześć Afrodyto-powiedziałam.
-Alisson!-krzyknęli chłopacy.
Zapomniałam że Sebastian i Kamil nic nie
wiedzą.
-Zamknijcie
się-syknęła Afrodyta.
Wyjaśniłam jej wszystko, a ona
podeszła do
Daniela i zaczęła go całować. Ja wywróciłam oczami i podeszłam do chłopaków żebym im wyjaśnić dlaczego żyję. Gdy skończyłam to mnie przytulili.
Zeszliśmy do
naszego tajnego pokoju. Był to mały pokoik. Na samym środku stół i 6 krzeseł. Po mojej prawej stronie
znajdował się fortepian a obok niego
stała duża lodówka. Na samym końcu pokoju znajdowała się kanapa. Usiedliśmy przy stole. Z nerwów wstałam od stołu i odwróciłam się do nich plecami.
-Mam dla
was dwie wiadomości-powiedziałam-Złą i..
-Złą-odpowiedział Seba.
Odwróciłam się do nich.
-Zgadza się-szepnęłam-Pierwsza jest tak że Jaenny chce moc z
Instytutu.
-Zgłupiała-powiedział Kamil-Nie uda jej się. Są od tego Strażnicy i pozwolenie od Rady
Starszych.
-Rada
Starszych została uśpiona, a jeśli chodzi o strażników to zostaną uśpieniu o 23.00 i jej
się to
uda. Chyba że zainterweniujemy-powiedziałam-To jest to pierwsza zła wiadomość. Druga wiadomość jest taka że te informacje dowiedziałam się od...-urwałam.
Powiedzieć im czy nie-pomyślałam.
-Kto Ci to
powiedział?-spytała Afrodyta.
Westchnęłam.
-Dowiedział się to od Zeka-szepnęłam.
-Co!?-krzyknęła Afrodyta.
Magią ognia popchnęła mnie mocno o ścianę. Ręka ognia złapał mnie za gardło i zaczęła mnie dusić.
-Afrodyto
dosyć-usłyszałam Daniela.
Chłopak podszedł do niej i ją przytulił. Szepnął coś do niej a uścisk na mojej szyj trochę się rozluźnił.
-Dlaczego
nas zdradziłaś-powiedziała Afrodyta.
-Może pozwól jej mówić-powiedział Seba.
Reka ognia
zniknęła, a ja mogłam oddychać. Lecz wciąż byłam "przyklejona"
do ściany.
-Nie
zdradziłam
was-powiedziałam z
trudem-Uciekłam ze szkoły z powodu Zeka. Gdy widziałam jak Rada Starszych z nim
rozmawia. Jak usłyszałam że chce mnie stąd zabrać to myślałam tylko o ucieczce.
Przepraszam że was nie
uprzedziłam. Nie
wiem jakim sposobem udał mu się mnie znaleźć.
-Zna Ciebie
tak jak i my-powiedział Daniel.
-Sprawdzi
mnie Seba-syknęłam do
przyjaciółki.
Sebastian
choć jest
magiem powietrza miał unikatową zdolność. Mógł za dotykiem innej
osoby zobaczyć przeszłość i pokazać to drugiej osobie.
Dotknął mojego
policzka. Spojrzałam mu w
jego brązowe oczy.
Czułam jak
szuka w moich wspomnieniach.
-Nie
zdradziła
nas-stwierdził-Mówi prawdę. Puść ją Afrodyto.
Puściła mnie. Chciałam wstać lecz nie mogłam. Całe ciało mnie bolało. Kamil podszedł do mnie i wziął mnie w ramiona i
zaniósł mnie
na kanapę.
-Przegięłaś Afrodyto-powiedział Seba.
-Nie
rozumiem czemu jej nie ufasz-powiedział Kamil.
Daniel
podszedł do
mnie i zaczął mnie
uzdrawiać magią wody.
-Też chciałam to wiedzieć-syknęłam.
-Zeke może mocno zamącić w głowie-usprawiedliwiła się-Chciała sprawdzić czy jest po naszej
stronie czy po Zeke.
-Mogłaś mnie poprosić, a nie robić awanturę-powiedział wściekły Seba.
Gdy Daniel
skończył, ja powoli usiadłam.
-Nie krzycz
na nią-powiedziałam-Tylko ona mogła sprawdzić czy Zeke rzucił na mnie jakieś zaklęcie. I po to ta
awantura-uśmiechałam się.
-No
dobrze-stwierdził Danie-Na
czy skończyliśmy.
-Że te informacje Alisson
dowiedział się od Zeke-powiedział Afrodyta.
-Czy trzeba
ich zabić teraźniejszych wcieleniach, czy
zniszczyć przedmioty
które chowają swoją magię, bo byśmy musieli się naszukać-powiedział Kamil.
-Czy tylko
ich osłabić?-spytał seba.
-Trzeba
zabić teraźniejsze wcielenia-powiedziałam-Uzgodniłam z Zeke że tylko Jeanny przeżyje ale już nie będzie magiem wody. Mam do was
pytanie. Możecie odmówić.
-To
pytaj-powiedzieli wszyscy.
-Czy pomożecie mi z tą sytuacją? Nie chce żebyście zabijali "bo ja
tak mówiłam",
ale gdy nie powstrzymamy Żelaznej Damy to będzie katastrofa. Zniszczy wszystkich magów, którzy do
niej się nie
przyłączą to powie że: "Jesteś po stronie zła, czyli Zek'a". A ja nie
chce później mieć wszystkich na
sumieniu że nic ja
nie rozbiłam.
Wchodzicie w to?
-Ja w to
wchodzę, ale to ja
chcę pozbawić Jeanny magii-uśmiechnęła się Afrodyta.
-Jeśli Ci się uda-powiedziałam-Jak będziesz miała z tym kłopoty to Ci pomogę.
-Już Ci mówiłem Alisson że możesz na mnie liczyć-powiedział Daniel.
-Jestem za,
jeśli wymyślimy nazwa na tą akcje-powiedział Kamil.
-Też jestem za i już mam pomysł-uśmiechnął się Seba-Ta akcja nazywa
się „Żelazna Dama”.
-Ciekawe-powiedziała Afrodyta-Ale my nie jesteśmy tajnymi agentami!
Wszyscy chłopacy zrobili minki typu
”smutne oczy zbitego psa”.
-Afrodyto,
daj się nacieszyć dzieciakom-zaśmiałam się.
Hej! Nie jestem jeszcze pewna co powiedzieć o Twoim blogu, bo rozdziały czytam powoli, ale niedługo może już będę umiała się wysłowić ;) Mimo, że nie przepadam za narracją pierwszoosobową, Twoja jest zadziwiająco udana. Jeszcze rozwalił mnie tekst "Kto Ciebie zabił Ali?" Od razu kojarzy się Pretty Litlle Liars. Taki był Twój zamysł? Ja czasami tak robię, że parafrazuję moje ulubione cytaty i dostosowuję je do treści. O co chodzi z tym Instytutem? I jakbyś mogła trochę bardziej opisywać postacie, byłoby jeszcze lepiej. Za chwilę ide czytać dalej. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMiło mi że moja narracja pierwszoosobowa i się podoba. W tej narracji czuję się najlepiej. Tekst: Kto Ciebie zabił Ali?" -Był użyty przypadkowo.Ale nie mówię że nie oglądałam Pretty Litlle Liars.(1 sezon).
UsuńPozdrawiam
Ja, mówiąc szczerze obejrzałam jeden odcinek. Jakoś tak ten serial do mnie nie przemówił. Za to przeczytałam 10 części książki. Później już się wykruszyłam. Ostatnio usłyszałam, że teraz jest 16. Przepraszam bardzo, ale chyba podziękuję. Pozdrawiam!
Usuń