Rozdział 8

Alisson WSTAWAJ!!!!!!!!-Krzyknęła  Anna.
-Jeszcze 5 minut-jęknęłam.
Moje żebra spotkały się z butem siostry. Skuliłam się z bólu.
-Yoh, jest już  dawna na nogach. A Ty   jeszcze śpisz-syknęła-Masz 10 minut i widzę Ciebie na dole-wyszła z mojego pokoju trzaskając drzwiami.
Z bólem z żebrach  próbowałam wstać, ale nie byłam wstanie. Musiałam użyć magii wody żeby uleczyć bolące miejsce. Gdy przestało boleć szybko pobiegłam do łazienki żeby się umyć, później zbiegłam na dół ubrana w czerwoną sukienkę.
-Jestem!-krzyknęłam.
-I minutę spóźniona-krzyknęła Anna-Przebiegniesz za to 50 kółek do okoła miasta.
Nie mogłam nic zrobić tylko kiwnąć głową i zjeść szybko śniadanie. Zmieniłam swoją sukienkę na strój sportowy i już miałam wychodzić z domu gdy usłyszałam głos swojej siostry:
-Alisson.
Odwróciłam się  w jej stronę.
-O co chodzi?-spytałam.
Chcę wiedzieć jak Yoh sprawuje się na Twoich treningach?-spytała.
-Bardzo szybko się uczy-odpowiedziałam.
-To bardzo dobrze-powiedziała- I tak trzymać. No dobrze nie będę Ciebie zatrzymywać, idź biegać.
I zaczęłam biegać. Zajęło mi to jakieś 3 godziny i wróciłam do domu.
-Jestem!-krzyknęłam.
-To dobrze-z pokoju wyłoniła się Anna-Masz gościa.
Weszłam do  pomieszczenia.
-Leyla!-krzyknęłam.
Podbiegłam do długowłosej dziewczyny i przytuliłam ją. Po chwili odsunęłam się od niej.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę że Ciebie widzie-uśmiechnęła się.
-Pamiętaj że masz trening z Yoh-upomniała mnie moja siostra.
Jęknęłam.
-Czy Leyla będzie mogła popatrzeć na trening Yoh?-spytałam.
-Jeśli nie będzie przeszkadzać-powiedziała krótkowłosa po czym zajęła się swoimi serialami.
Wzięłam Shrsei za rękę i wyprowadziłam ją na korytarz, który prowadzi do ogrodu, w którym Asakura spokojnie "medyduje". Lecz za nim tam weszłyśmy, odwróciłam się w jej stronę i powiedziałam :
-Za nim poznasz Yoh musisz co nim coś wiedzieć-powiedziałam-On jest bratem bliźniakiem Zeke'a.
Dziewczyna stała zaszokowana:
-Spokojnie-uśmiechnęłam się-Jest inny niż brat.
-Jak to "inny"?-spytała ironicznie.
-Jest wyluzowany, miły, pomocny, współczujący itp.-zaśmiałam się.
-To nie możliwe-zadrwiła-On jest zły i tak samo jest z Yoh.
-Czy ja z Anną jesteśmy takie same?-spytałam.
Leyla nie odpowiedziała.
-Oczywiście, że nie-powiedziałam-Ja jestem inna i moja siostra tęż. Tu nie chodzi o więzi rodzinne tylko o charakter.
-Przecież...-urwała.
-Sama zobaczysz jak bardzo siężnią-uśmiechnęłam się -A i jeszcze jedno. Yoh nie wiem że ma brata i tak ma pozostać.
Blondynka kiwnęła głową. Weszłyśmy do ogrodu. Chłopak oczywiście spał. W mojej prawej ręce pojawił się drewniany miecz i zaatakowałam szamana z prawej strony. Lecz ku mojemu zdziwieniu brunet zablokował jedną ręką mój  atak.
-Bardzo dobrze mój uczniu-uśmiechnęłam się.
Asakura odwrócił się w  naszą stronę.
-Dziękuje, mistrzyni-ukłonił się.
-Yoh, ile przebiegłeśłek?-spytałam.
-Yyyy 15-powiedział zmieszanym.
-Tylko 15!!!-omal nie krzyknęłam-I TY CHCESZ ZOSTAĆ KRÓLEM SZAMANÓW!!!-i tutaj się już darłam-Za karę 50 okrążeń a później spotykamy się na Strasznym Wzgórzu. Jazda!!!!!!
Chłopak zszokowany szybko zniknął mi z oczy.
-A niby z Anną jesteście różne-zaśmiała się Leyla.
-No dobrze, często jesteśmy takie same-uśmiechnęłam się
-Miałaś rację-powiedziała blondynka-Jest inny.
-A nie mówiłam-zaśmiałam się-Chodźmy na Straszne Wzgórze.
I teleportowałam nas na wyznaczone miejsce.
-Jak tutaj ładnie-powiedziała zdziwiona blondynka.
-Wiem-uśmiechnęłam się-Jakiś czas będziemy czekać.
-Wiesz że przez Ciebie omal nie dostałam zawału-powiedziała zae złością Sharsei'a.
-Czemu?-spytałam.
-Ponieważ nie powiedziałaś mi że ŻYJESZ!!-omal nie krzyknęła.
-Aaa to oto chodzi-powiedziałam zdziwiona.
-Z JAKIMI LUDŹMI JA ŻYJE -krzyknęła.
Zaczęłam się śmiać.
-Masaz bardzo fajną siostrę-uśmiechnęła się Leyla.
-Taa szczególnie jak jej podpadniesz-zaśmiałam się.
-Ty przynajmniej masz kogoś-powidzała za smutkiem-Ja już nie mam nikogo.
Stałam zaszokowana.
-Gdy byłam mała a moim rodzice zginęli z rąk Zeke'a. Miałam jeszcze brata który przeżył i był ode mnie starszy o 3 lata-ciągnęła-Opiekował się mną ale po dwóch latach zniknął i słych o nim zaginął. Po nim został mi tylko naszyjnik z czterolistną koniczyną.
Podeszłam do niej i ją przytuliłam 
-Leyla, tak mi przykro-szepnęłam do jej ucha-Pamiętaj że masz mnie i reszę moich przyjaciół. Wszystko będzie dobrze.
-Yoh wraca-szepnęła.
Odsunęłyśmy się od siebie.
-Już jestem-powiedział zdyszany-Czy mogę poprosić o małą przerwę?
-Nie-powiedziałam-Musisz odrobić ten czas, który przebiegłeś. Więc 10 000 pompek i 2000 brzuszków. Bez marudzenia!!
Asakura jęknął, ale wykonał polecenia. Po trzech godzinach poszliśmy na obiad, a później znów zwróciliśmy na Straszne Wzgórze. Trening zakończył się o godzinie 19.30 i udaliśmy się do domu żeby jeść kolekcję. PO niej z Leyla'ą weszliśmy do ogrodu. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym, gdy nagle  przed naszymi oczami pojawiły się kremowe zaproszenia.
-Co to?-sypałam.
-Nie wiem-odpowiedziała-Trzeba je otworzyć.
I tak  zrobiłyśmy. Było napisanę:
Serdecznie zapraszamy Samantę Juko na uroczysty Bal Starszyzny, który odbędzie się dnia 10.06.1004r. o godzinie 21.00.
                                                                                           Rada Starszyzny
-O matko!-krzyknęłam-Rada organizuje Bal!!!!
Zaczęłyśmy piszczeć i skakać z radości.
-Co się tutaj dzieje?-usłyszałyśmy głos Anny za naszymi plecami.
-Rada Starszych organizuje Bal-powiedziała Leyla.
-Kiedyś takie bale organizowano co 2 lata, lecz tradycja ta przeminęła i rzadko się takie przyjęcia organizuje-dokończyłam
-Aha-powiedziała moja siostra i wróciła do oglądania swoich seriali.
Po dłuższym namyśle powiedziałam:
-Wiesz co Leyla, chyba nie pójdę na tą imprezę.
-Ty chyba sobie żartujesz-powiedziała   zniesmaczona.
Pomyślałam o Zeke'u. Zawsze gdy coś takiego organizowano to byłam  z nim. Lecz teraz już nie. Nagle przed moim nosem pojawiła się malutka karteczka. Wzięłam ja do ręki.
-Co to?-spytała przyjaciółka.
Przeczytałam na głos:
-Jeśli twierdzisz że nie pójdziesz na ten Bal to się grubo mylisz. Po za tym mamy tylko jeden dzień na wybranie sukien wieczorowych a to i tak mało czasu, więc masz być w szkole o 10.00.
                                                                                                                              Całusy Afi
Jęknęłam.
-No to teraz się nie wymigasz-zaśmiała się blondynka-Muszę już lecieć do Seby, bo będzie się martwił-przytuliła mnie i zniknęła.
                                              ****Oczami Leyla'y****
Teleportowałam się w najstraszniejsze i najmroczniejsze miejsce na Ziemi.
-Wróciłam-powiedziałam.
-Coś Ci długo to zajęło-usłyszałam-Przyjdzie na bal?
-Tak.
-Dobrze się spisałaś. A teraz możesz odejść.
-Tak, mój bracie-ukłoniłam się i teleportowałam się do szkoły.


Komentarze

  1. Uuuuuu..... Dostać z buta w żebra to niemiłe uczucie wiem do
    sama kiedyś tak miałam xD (dziękuję braciszku xD)
    Ale fajnie...bal :D
    Współczuję Yoh że musi
    przechodzić taki trening (ja bym chyba nigdy nie przeszła takiego treningu xD)
    Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Plis plis plis napisz szybko kolejny rozdział :)
    PS. Genialny rozdział kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam że oberwałaś od brata z buta w żebra!!!! Na pewno to strasznie boli. Ja też mam brata młodszego o rok i wyższego ode mnie jakieś 20 centymetrów.Jak to się mówi trening czyni mistrza. Yoh w tedy mówił i nie miał wyboru jeśli chciał zostać Królem Szamanów. Tutaj muszę Ciebie zmartwić: brak weny twórczej więc szybko tego rozdziału nie będzie.

      Usuń
  2. Rozdział-rewelacja ^.^ Ogółem świetny blog, jednak trochę mi zajęło doczytanie się przez tą czcionkę ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam bardzo za utrudnienia. Też mam problemy z ustawienie odpowiednie czcionki. Zaznaczam właściwą a na stronie jest inna. Więc jeszcze raz przepraszam.

      Usuń
  3. W komentarzu u Sony zostawiłaś link do tego bloga i postanowiłam zajrzeć. Muszę przyznać, że mnie zainteresowałaś więc zacznę czytać od pierwszej notki... Już mam twojego bloga w obserwatorach, więc będę wiedzieć kiedy u ciebie pojawią się rozdziały.
    A i przy okazji... zapraszam na swój blog. http://shaman-king-ice-heart.blogspot.com/. Mam nadzieje, że też cię zainteresuje jak ty mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło że interesuje swoim blogiem. Tylko ostrzegam, ponieważ jestem dyslektyczką i próbuje nie robić zbyt wiele błędów a jak widzę po komentarzach to są i w tedy muszę poprawiać. Więc jeśli zobaczysz jakieś błędy to poproszę żebyś napisała mi komentarzu.

      Usuń
    2. E tam... ja też jestem dyslektyczką, więc znam ten ból.
      Przeczytałam wiadomość odnośnie rozdziału którego nie mogłaś przeczytać. Pewnie link był uszkodzony, ale teraz jest dobrze... jednak dam ci tutaj byś mogła od razu przeczytać. http://shaman-king-ice-heart.blogspot.com/2014/11/rozdzia-1-trzy-lata-pozniej.html
      Przy okazji... zaczęłam już czytać, lecz skomentuję całość. Nie za bardzo chce mi się komentować pojedyncze rozdziały więc skomentuje wszystko... w włącznie z "z życia Alisson"
      Pozdrawiam i czekam na komentarze.

      Usuń
    3. To znowu ja... ale tym razem z przygotowaną opinią wobec opowiadania.

      To jest bardzo świetne opowiadanie. Fabuła mnie zainteresowała, tak samo klimat fantasy. Uwielbiam Shaman king i tematyka czarodziejów mi bardzo przypadła do gustu. A imię kotki głównej bohaterki najbardziej wyryła mi się w pamięci (A to jest komplement... ^^)

      Jednak no nie jest ono do końca idealne. Przede wszystkim staraj się ograniczać błędy. Ja też jestem dyslektykiem i też strzelam byki, lecz podczas lektury rozdziałów no... niestety waliły po oczach. (I nie mówią tego, by ci jakoś dopiec czy coś... ale to moja opinia). Mam dla ciebie radę. Jak piszesz rozdziały, które niespodziewanie zostanie podkreślone na czerwono, to znaczy że popełniłaś błąd... sprawdzaj pisownie i będzie dobrze. (Chyba że stosujesz słownictwo angielskie, no to niestety... i mówię to z własnego doświadczenia).

      Teraz szablon... ogółem świetny. Lubię jasne kolory i w ogóle, ale w niektórych rozdziałach zmień czcionkę... Tylko tyle mam do zarzucenia.

      Na koniec tylko spytam o jeszcze jedną rzecz: Kiedy kolejny rozdział? Bo cierpię na niedosyt!
      I mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła za to co napisałam. Po prostu tutaj odezwało się moje doświadczenie w pisaniu blogów i tyle.

      I wyłącz weryfikację obrazkową..! Bo jak piszę komentarze na komórce to doprowadza mnie to do szewskiej pasji.

      POZDRAWIAM.

      Usuń
  4. Ohayo :*
    No cóż przepraszam, że nie komentowałam :(
    Katherine: Anna zawsze była leniwa!
    Leniwa! Chyba zapracowana! Tak nawiasem, mówiąc opowiadanie świetne, a rozdziały coraz lepsze i ciekawsze ;)
    Katherine: Znalazła się znawczyni
    Robisz się irytująca, ja ją tylko chwalę... Ja nie pisze za dobrze
    Katherine: Bo zaraz się popłaczesz... Co do rozdziału też mi się podoba...
    Za mało Anny, to znaczy mnie xD
    Katherine: Kończmy to, bo znów zacznie gadkę typu... Dlaczego moja kochana (czyt. wredna) Anna się tak rzadko pojawia... Mi tam odpowiada taka kolej rzeczy
    Idiotka!
    Pozdrawiamy i życzymy weny
    Anna-medium i Katherine
    PS. Dziękuję za komentarz
    Anna-medium xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczynam kochać waszą kłótnie :) Miło że was się to podoba

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam za nieco spóźniony komentarz. Widzę nowy szablon! Przyznam, że wcześniej ciężko mi się czytało rozdziały tamtą czcionką, teraz jest bardzo przejrzyście. :D
    Cieszę się, że przedstawiłaś nam co nieco z historii Leyli. Jestem ciekawa jej zaginionego brata.
    Czekam z niecierpliwością na bal!
    Zabieram się za kolejny rozdział~

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 16

Rozdział urodzinowy dla Anny-Medium

Miniaturka Aisuaro x Hao x Loki