Rozdział 10

Obudził mnie krzyk przyjaciółki. Zerwałam się z  łóżka i podbiegłam do niej. Pstryknęłam palcami  żeby zapalić światło.
O cholera!-krzyknęłam w myślach.
Afrodyta bardzo rzadko miała wizję, a jeśli już się  jej objawiały to z jej oczu ciekła krew.
-Afi, jestem tutaj z Tobą-złapałam ją za rękę.
-Nie!!-krzyknęła-Tylko nie Daniela!!
Sięgnęłam po jej komórkę i zadzwoniłam do jej chłopaka.
-Co się stało, kochanie-odebrał już po pierwszym sygnale, lecz po jego głosie było słychać że głęboko spał.
-Tu Alisson. Afrodyta ma wizję-powiedziałam-Przyjdź tutaj.
Już po dwóch sekundach pojawił się w moim pokoju. Od razu wziął ode mnie z moich objęć blondynkę.
-NIE!!!!!!-krzyknęła ognista-Daniel NIE  ŻYJE!!!!!!!!!!
I wybuchła płaczem. Czarnowłosy przytulił swoją ukochaną i wycierał chusteczką oczy z krwi. Lecz ja poddenerwowana chodziłam po całym pokoju, czekając aż wizja zniknie. Nienawidziłam kiedy przyjaciółka je miała. Czułam się wtedy bezradna.
-Daniel!!!-usłyszałam uradowany krzyk Felo.
Odwróciłam się w ich stronę. Widziałam jak dziewczyna z tęsknotą całuje swojego chłopaka.  A wizja już na szczęście się skończyła.
-Tylko nie przy ludziach-zaśmiałam się.
Afrodyta odwróciła się w moją stronę i pokazała język.
-A niby to ja jestem dziecinna-uśmiechnęłam się-A teraz poważnie. Co widziałaś w wizji?
-Czułam i widziałam śmierć-zesmutniała-Widziałam demony, które wyglądają jak zwykli ludzie ale zamiast palców mieli szpony i czerwone oczy. Mają nadprzyrodzoną siłę, szybkość, wzrok i słuch. Magia ich tylko raniła a nie zabijała. Byliśmy bez szans.
-No to grubo-powiedział Daniel.
-Zróbmy tak-powiedziałam-Prześpijmy się z tym a rano porozmawiamy o tym wszystkim.
Spojrzałam na zegarek. Była 4 nad ranem.
Znów się nie wyśpię-krzyknęłam w myślach.
-A Daniel mógłby ze mną spać?-spytała błagalnie przyjaciółka-Czułabym się bardziej bezpieczna.
Byłam zbyt zmęczona więc się zgodziłam. Położyłam się pod cieplutką kołderką i szybko zasnęłam.
-Alison WSTAWAJ!!-poczułam jak coś wielkiego i miękkiego uderza  mnie w twarz i usłyszałam wściekłą przyjaciółkę.
-Jeszcze 5 minut!-jęknęłam.
-WSTAWAJ!-krzyknęła Afrodyta i znów uderzając mnie poduszką (chyba)-Bo spóźnimy się na śniadanie.
-Przecież ja już nie chodzę do tej szkoły-powiedziałam zniesmaczona.
-Profesor Kaszmira była tutaj o  7.30 na szczęście 5 minut przed tym jak przyszła Daniela już nie było-uśmiechnęła się-Powiedziała że są  odwołane lekcje  na dwa dni i goście i uczniowie mają zorganizowane posiłki. A na dodatek mamy czas dla siebie.
-Aha-uśmiechnęłam się-To super.
-Nie mogę uwierzyć że dzisiaj o 21.00 rozpocznie się Bal-zapiszczała z radości.
Zaśmiałam się .
-Ok. Już  wstaje-powiedziałam z uśmiechem-Daj mi 10 minut.
Przyjaciółka kiwnęła głową a ja poszłam do łazienki. Szybko się umyłam, wytarłam się i wyczarowałam swoją czerwoną sukienkę i lubione czarne glany. Oczywiście musiałam przemienić się w Samantę i tak wyszłam z pomieszczenia.
-Świetnie wyglądasz-uśmiechnęła się Afrodyta-Ale w czarnych włosach Ci nie pasuje.
-Już mi to mówiłaś-zesmutniałam-Chodźmy na to śniadanie, bo zgłodniałam.
Przyjaciółka zaśmiała się i poszłyśmy do stołówki na wymarzone  jedzenie. Przy naszym stoliku wszyscy moi przyjaciele już siedzieli i ze sobą rozmawiali. Podeszłyśmy do stołu i usialiśmy na miejscach. Byli tak pochłonięci rozmową że aż nie zauważyli kiedy  podeszliśmy do stolika.
- Część wszystkim-uśmiechnęłam się do przyjaciół.
-Witaj "Samanto"-zaśmiała się Leyla.
-Miło Ciebie widzieć-powiedział z uśmiechem Sebastian.
Uśmiechnęłam się. Widziałam że ta dwójka nie widzi  świata  po za sobą. Zerknęłam ukradkiem na Afrodytę. Przyjaciółka ukrywała wszystkie swoje emocje pod wielkim ciepłym uśmiechem.  Na naszym stole pojawiło się śniadanie, czyli naleśniki, kanapki z Nutellą  i kakao.
-Smacznego-powiedziałam.
I tak dopadliśmy się do jedzenia. Po jakiś 10 minutach usłyszałam Leyla'e:
-Ja już muszę iść-uśmiechnęła się smutno-Obiecałam przyjaciółce z wyborem sukni na Bal.
-Zostawiasz mnie-powiedział załamany Seba.
-Będę punkt 21-znów się uśmiechnęła-No to na razie-pocałowała swojego chłopaka i zniknęła.
Nienawidzę jej-usłyszałam Afrodytę.
-AFRODYTO!!-krzyknęliśmy chórem.
-Tak nie można-powiedziałam.
-Ale to nie moja wina-broniła się blondynka.
-To może okaż trochę dyskrecji-powiedział Kamil.
Przyjaciółka wywróciła oczami.
-Mamy ważniejsze sprawy na głowie-spoważniała-Gdy zjemy śniadanie idziemy do naszego tajnego pokoju.
-Czemu?-spytał Seba.
-Dowiesz się na  miejscu-odpowiedziałam.
Zjedliśmy szybko posiłek i poszliśmy do naszego pokoiku.
-O co chodzi?-spytał Kamil.
-Afi miała wizję-odpowiedział Daniel.
-I nie była zbyt miła-dokończyłam.
Afrodyta zaczęła opowiadać. Lecz gdy skończył to zapadła głucha cisza.
-Nie wiemy jak ich pokonać-powiedziałam-Jedno wiem na pewno. Jak się nie pośpieszymy i nie zaczniemy szukać to przegramy z kretesem.
-Afi wiesz czy będziemy mogli się reinkarnować?-spytał młodszy Kasarui.
-Nie wiem-zesmutniała się blondynka.
-W naszej bibliotece nic nie znajdziemy-powiedział Seba-Lecz w Instytucie na pewno znajdą się jakieś informacje.
-Żaden z trzech Głównych Instytutów nie wpuszczą nas-powiedziała zirytowana Felo.
-Jeden z nich nie jest już pilnowany-powiedziałam.
-NIE MA!!-upierała się przyjaciółka.
-Jest-powiedziałam ze spokojem-Instytut w którym Jeanny chciała przywłaszczyć Źródło Magii.
-Dobry pomysł-uśmiechnął się Seba.
-A co dokładnie będziemy szukać?-spytał Daniel.
-Czym jest demon, jego mocne i słabe strony i czym najbardziej się charakteryzuje. To co wiemy od wizji Afrodyty to za mało-odpowiedział Kamil.
-To kiedy idziemy?-spytała Afi.
-Możemy iść nawet teraz-powiedziałam.
-No to chodźmy-powiedzieli chórem.
I tak teleportowaliśmy się do wyznaczonego miejsca. Bez żadnego sprawdzania weszliśmy do Wielkiej Biblioteki. Usiedliśmy przy stole.
-A co się znajduje w Instytucie oprócz biblioteki?-zapytałam.
-W całym budynku znajdują się 200 pokoi do zamieszkanie w tym łazienka w każdym pomieszczeniu, 1 kuchnia z dużą stołówką, 100 sali szkoleń, 50 siłowni i średni szpital-odpowiedział brązowowłosy-A to wszystko dlatego że była zimna wojna z szamanami lub z ludźmi. Więc można przyjąć że to jest schronienie na wypadek W.
-A Ty skąd to wiesz?-zapytała zszokowana blondynka.
-Zna się trochę tajnych informacji-zachichotał.
-Niesamowite-uśmiechniętym się-Dobrze, zabieramy się do roboty.
Wstaliśmy od stołu i podeszliśmy na środek sali. Moi przyjaciele ustawili się w kręgu, lecz ja stałam na środku. Afrodyta reprezentowała ognień i stała na Północ. Daniel zaś był wodą więc ustawił się na Południe. Sebastian jest powietrzem czyli Wschód, a Kamil był ziemia więc ustawił się na Zachodzie. 
A ja reprezentowałam  wszystkie 4 żywioły. Każdy z nas miał zamknięte oczy i koncentrował się na swoim żywiole.Gdy poczułam że coś mam przed sobą to wtedy otworzyłam oczy. Zobaczyłam starą, grubą, i zniszczoną księgę.
-Znaleźliśmy ją-powiedziałam.
Przyjaciele otworzyli oczy.
-Dobrze że tylko jedna -powiedział Daniel.
-Mniej szukania-dokończyła za niego Afrodyta.
-Do roboty!-krzyknął z entuzjazmem Seba.
I znów usiedliśmy do stołu. Położyłam książkę na ławie i ułożyłam rękę na okładce koncentrując się na znalezieniu jakichkolwiek wiadomości na temat demonów. Gdy poczułam że księga się otwiera odsunęłam dłoń. Kartki zaczęły się przewracać aż stanęły na właściwej stromnie. Pochyliłam się nad książką i zaczęłam głośno czytać.
-Demon jest bezkształtną istotą. Jako zmiennokształtna postać potrafi się zmienić w co tylko by chciał. Jeśli zmieni się w człowieka można go poznać po tym że zamiast palców mają szpony...
Musiałam przerwać, ponieważ usłyszałam kłótnie moich przyjaciół. Każdy z nich oskarżał drugiego o  bycie demonem. Szczerze  mówiąc wyglądało to komicznie. Później zorientowali się że przestałam czytać i patrze się na nich jak na idiotów. Zrobili wielkie, smutne oczy i przeprosili.
-Mam taka nadzieje-powiedziałam niepewnie-Dobra czytam dalej. A więc jeśli demon zmieni się w człowieka można go poznać po tym że zamiast palców ma szpony w których znajduje się jad będący śmiertelny dla człowieka, szamana czy też czarodzieja. Mają nadprzyrodzoną siłę, szybkość, wzrok i słuch. Jeszcze nie znaleziono ich słabych storn.
-No to mamy przesrane-podsumowała Afrodyta.
-Nie mogę uwierzyć że nie mają żadnych wad-zirytowała się Kamil po czym zabrał ode mnie Księgę i zaczął się dokładnie studiować jakby maił nadzieje że coś jeszcze znajdzie.
-Tutaj już niczego nie znajdziesz-usłyszałam znany melodyjny głos.
_Babcia!-krzyknęłam.
Odwróciłam się w jej stronę. Pierw myślałam że żyje ale okazało się  że wciąż jest duchem. Była, niską, siwowłosą staruszką. Miała na sobie białą prostą suknie ale na niej było sporo plan krwi i to mnie zaniepokoiło.
-Dzień dobry wnusiu-uśmiechnął się duch.
-Dzień dobry pani Rose-powiedziała ze uśmiechem Afrodyta.
Nagle poczułam wzrok przyjaciółki.
-Coś nie tak?-zapytała.
-Tak-odpowiedziałam krótko-Babciu co się stało że do nas przyszłaś? I czemu Twoja suknia jest pobrudzona krwią?
-To długa historia-odpowiedziała niepewnie-Pojawiłam się tutaj by wam pomóc. A to co powiem was zaskoczy. 
-Nie rozumiem-szepnęłam.
-Czy znacie prawdziwą historię magów?spytała.
-Tak-odpowiedział Daniel.
-Czarodzieje powstali z krwi szamana i z tajemniczego kamienia-powiedział Kamil chwilowo odrywając się od Księgi-Lecz kamienia nikt do dzisiaj nie znalazł.
-Czego was uczą  w tych szkołach-westchnęła staruszka-To jest zmyślona historyjka przez Radę Starszych.
-Jak to możliwe!!!-oburzył się Seba-Wiedziałaś o tym Ali?
-Nie-zaprzeczyłam-Ale jestem ciekawa czemu mnie takiej historyjki uczyłaś, babciu??!!
-Ta prawdziwa historia jest zakazana i też związana z historią demona-odpowiedział zniesmaczona.
-Co!!!!!!!-oburzyliśmy się.
-Tak naprawdę każdy mag ma w sobie krew demona.
-Jak  to!!!!!!!!-krzyknęliśmy.
-Bardzo dawno temu żył sobie potężny szaman i tutaj nie mam na myśli  Zeke-powiedziała babcia-Ten człowiek żył parę setek lat przed Asakurą. Pewnego dnia znudził się swoją mocą. Udał się więc do pewniej medium aby pomogła mu porozmawiać z demonem. Ostrzegała go lecz nie słuchał. Zrobiła o co ją prosił. Gdy istota  pojawiła się przed nim, szaman poprosił go żeby uczynił go jeszcze potężniejszym. Istota powiedziała że są odpowiednie warunki, które musi spełnić. Szaman stwierdził że go nie interesują te zasady. Więc demon spełnił jego życzenie. Lecz ta moc go zabił. Podziemny stwierdził że stworzy sobie potężnych poddanych, który wytrzymają swoją magię. I tak powstali pierwsi czarodzieje. Każdy reprezentował dany żywioł. Im ta moc jest potężniejsza tym było większe pochlebstwo u demonów. Żyli jak istoty bezrozumne. Ich zadaniem było  spustoszenie gdziekolwiek się pojawili.  Lecz   pewnego dnia pojawił się mag, który wyzwolił się pod ich wpływu. Przekonał swoich po bratańców że to co robią jest źle i pokazywał im że ci, którzy żyją emocjami nie są słabi. Większa część magów poszła razem z nim obalić rządy obecnego  króla Dimira władce demonów i magów. Chociaż on sam zginął, ponieważ nie był aż tak silny. Lecz przed śmiercią założył ugrupowanie o nazwie Rada Starszych złożona z 4 najstarszych magów na ziemi. Miała ona pilnować porządku iw świecie magów. Żeby naprawić swoje wcześniejsze błędy wszyscy madzy i Rada  postanowiła pomagać ludziom czy też szamanom.
-Dobrze-powiedziała Afrodyta-Ale co to ma wspólnego do pozbycie się demonów!?
-Król demonów, kieruje wszystkimi demonami, to chyba oczywiste. Tylko nie wiadomo kim on jest-powiedziała babcia-Do zabicia Władce demonów potrzeba zaklęcia, lecz nikt go nie zna. A co do pozostałych podziemnych istot to jest na to sposób. Każdy mag to potrafi,lecz trzeba się podzielić na grupy.Tworzycie wokół siebie wielki krąg ognia tak by demony was tak szybki was nie dorwali. Pierwsza grupa koncentruje się na stworzeniu w mózgu tych istot guza mózgu a to trochę trwa. Gdy już to  zrobią podziemni z takiego bólu nie będą mogli się nawet poruszyć. Druga grupa  podchodzi bez żadnych obaw i używając magii wyrywają im serca.
-Wszystko ładnie i pięknie-powiedziałam-Ale mamy problem z tym zaklęciem.
-Tutaj już wam nie pomogę-odpowiedziała staruszka po czym zniknęła.
-Nie można od tak się pojawić a później znikać-oburzyłam się Afrodyta.
Zaśmiałam się.
-To co teraz robimy?-spytał Seba.
-Wracamy do szkoły, bo nie długo obiad-odpowiedział Daniel.
-Jak myślicie, dlaczego demony, chcą nas dopaść?-spytała Afrodyta.
-Mi się wydaje że przez tyle lat zbierali armie. A dopiero teraz chcą nas zabić-odpowiedziałam.
-Ali czego chciała Królowa Ciemności?-zapytał Kamil.
Zamknęłam oczy. Skoncentrowałam się na swoich wspomnieniach.
-Chciała rządzić tylko ludźmi-odpowiedziałam po dłuższej chwili-Uważała że łatwiej się nimi manipuluje.
-Dobrze że już jej nie ma-uśmiechnęła się przyjaciółka-Chodźmy w końcu na ten obiad, zgłodniałam a to mi się rzadko przytrafia.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać i tak rozbawieni teleportowaliśmy się do stołówki. Na stole pojawiły się devolay'e, sok pomarańczowy i przeróżne sałatki.
-Smacznego-powiedzieliśmy jednocześnie.
I tak dopadliśmy się do jedzenia. Po jakiś 10 minutach pojawiła się w jadalni profesor Kaszmira.
-Proszę o uwagę-powiedziała-Rada Starszych postanowiła że tańcem rozpoczynającym Bal jest Walc Angielski.
TYLKO NIE TO!!!!-krzyknęłam w myślach.
Przez ostatni miesiąc, każdy dzień po 4 godziny tego cholernego tańca musieliśmy się uczyć. Rozumiem, że ten taniec jest przepiękny, ale tyle razy i tyle godzin ciągle jedno i to samo można dostać szewskiej pasji.
-W końcu wybrali normalny taniec-powiedziała Afrodyta.
-A ja mam dosyć tego tańca-powiedziałam.
-Nie marudzi,"Samonto"-upomniała mnie przyjaciółka.
-Co robicie po obiedzie-spytała Daniel.
-Ja idę spać-odpowiedziałam z uśmiechem-Ostatnio się nie wysypiam.
-A ja idę poszukać dziewczyny dla Kamila na dzisiejszy Bal-uśmiechnęła się złowrogo Felo.
Młodszy Kasarui zrobił się cały czerwony.
-Słuchajcie, ale ja  już mam partnerkę na ten Bal-powiedział nieśmiało. 
-I NIC MI O TYM NIE POWIEDZIAŁEŚ!!!!!!!-Afrodyta omal nie krzyknęła na całą stołówkę-A teraz mi ją pokażesz. Musze ją ocenić.
Załamany mag ziemi poszedł za ognistą.
-Współczuje mu-powiedziałam ze smutkiem.
-Nie tylko ty-powiedział Seba-Danielu zrób że coś. Powstrzymaj ją.
-Macie racje-powiedział-Może  nie uda mi się jej powstrzymać, ale może trochę ją uspokoję.
I sobie poszedł.
-To ja pójdę się zdrzemnąć-uśmiechnęłam się.
-A ja obejrzę jakiś film-powiedział Kasarui-Dobranoc "Samanto".
-Dobranoc-zaśmiałam się i teleportowałam się do byłego mojego pokoju, który dzieliłam z Afrodytą.
Położyłam się na łóżku, skuliłam się w kłębek i tak zasnęłam.
-ALISSON WSTAWAJ!!!!!!-usłyszałam krzyk Afrodyty-Jest osiemnasta!!!!!
-Do Balu jeszcze 3 godziny-jęknęłam.
-No właśnie, czas się szykować-powiedziała z uśmiechem przyjaciółka.
-A tak dobrze mi się spało-znów jęknęłam po czym wstałam z  łóżka.
Pierw musiałyśmy zrobić sobie loki. Lecz z moimi włosami były problemy. Trochę Afrodyta się namęczyła, lecz się jej udało. Później upięła mi w lekki kok. A ona nie chciała mieć żadne fryzury tylko rozpuszczone loki.
-Z Twoimi włosami męczyłyśmy się godzinę!-powiedziała przyjaciółka-Wiedziałam kiedy Ciebie obudzić.
-To nie moja wina że nie chciały się ułożyć-powiedziałam-A jak tam partnerka Kamila?
-Jest w porządku-odpowiedziała-Ale mógł wybrać lepszą.
Załamałam się.
-Czas na sukienki-zapiszczała blondynka.
I wyciągnęła pierw moją.
-Idź  do  łazienki i ubierz ją-uśmiechnęła się-Ale szybko. Nie każ  mi czekać!
Westchnęłam i udałam się do łazienki. Wyszła po jakiś 3 minutach.
-No i jak?-zapytałam 
-Wyglądasz bosko-uśmiechnęła się-Teraz ja. Ale i tak będę od Ciebie wyglądać lepiej.
Ta dziewczyna, kiedyś doprowadzi mnie do depresji-pomyślałam.
-Już jestem-usłyszałam Felo.
Spojrzałam na nią. Wygląda lepiej ode mnie. 
-Miałaś racje-powiedziałam-Pięknie wyglądasz.
-A nie mówiłam-zaśmiała się-A teraz czas na makijaż.
Odruchowo zaczęłam się wycofywać.
-O nie!-powiedziałam- Tylko nie Twój makijaż.
-Spokojnie-uśmiechnęła się -Do Ciebie pasuje tylko lekki makijaż i taki Ci zrobię. Zaufaj mi.
-No sama nie wiem-powiedziałam niepewnie.
I tak nie miałam wybory jak jej tylko zaufać. Wyczarowała wielkie lustro w pokoju i zaczęła mnie malować. Gdy skończyła to kazała mi wstać i podejść do lustra. Rzeczywiście wykonała dobra robotę. Afrodyta poszła do łazienki. Po jakiś 15 minutach podeszła do mnie.
-Ali, wiesz że ten naszyjnik nie pasuje do sukni.
-Wiesz  że nie mogę go zdjąć.
-Mam  pomysł-uśmiechnęła się.
Okazało się że zmieniła kolor kamienia z brązowego na biały.
 -Ale mi pomysł-zaśmiałam się.
-Przynajmniej pasuje do sukni-uśmiechnęła się.-Czas na imprezę!!
Nagle otworzyły się  drzwi a w nich ukazał się Daniel.
-Cześć "Samanto"-uśmiechnął się do mnie  po czym podszedł do swojej ukochanej-Witaj piękna-i pocałował ją w rękę.
Później wszedł Seba z Leyla'ą. Dziewczyna miała rozpuszczone loki i śnieżnobiałą prostą suknie. A za nimi wszedł Kamil z swoją  partnerką.
-To jest Shelby-powiedział młodszy Kasarui.
Drobna brązowowłosa dziewczyna o zielonych oczach. Ma na sobie krótką kremową sukienkę. Shelby była   ładną  dziewczyną. Nie  rozumiem o co chodziło Afrodycie.
-Seba musimy już iść-powiedział brązowowłosy-Mieliśmy pomóc profesor Kaszmirze.
-A no tak-uśmiechnął  się- No to na razie.
Wszyscy wyszli oprócz  Daniela.
-Ali, a Ty z kim idziesz na Bal?-zapytała Afi.
Już miałam powiedzieć że idę sama, lecz ktoś się wtrącił.
-Idzie ze mną.
Odwróciłam się w stronę tego głosu. Przed sobą miałam wysokiego blondyna, który był  magie wody. Szybko się zorientowałam się kto to jest.
-Widzę  że nie masz co robisz, Zeke- powiedziałam tym bardziej podkreśliłam jego imię.
Wyczułam magię Afrodyty i Daniela.
-Nie przyszedłem  tutaj walczyć-uśmiechnął się-Przyszedłem tutaj w stosunkach dyplomatycznych.
-Nie jestem tego pewna-powiedziała wściekła Felo.
-Po za tym chciałem porozmawiać z Ali na osobności-znów się uśmiechnął.
-Dobrze-powiedziałam-Ale bez żadnych sztuczek.
-Bez  żadnych sztuczek-powtórzył.
Afrodyta przytuliła mnie.
-Uważaj na fryzurę-szepnęła mi do ucha-Macie 15 minut-powiedziała to kiedy się ode mnie odsunęła.
Z tą uwagę się załamałam ale później zauważyłam że mi przyjaciele zniknęli.
-Przejdźmy się-po raz 3 się uśmiechnął.
Kiwnęłam głową. Jak  dżentelmen  otworzył  przede mną drzwi  żebym mogła pierwsza wyjść.
-O co tym razem chodzi?-zapytałam.
-Przyszedłem tutaj  żeby Ci  powiedzieć  że  miałem wizję  Twojej  śmierci-powiedział  niepewnie.
Stanęłam  zaszokowana. Nie mogąc uwierzyć w to co właśnie usłyszałam.
-Czego dokładnie dotyczyła ta wizja?-spytałam.
-Byłaś na Balu-powiedział-Stałaś całkiem sama. Żadnego z Twoich przyjaciół nie było obok Ciebie, jakby wyparowali. Nagle  pojawił  się Lucas. Podszedł do Ciebie i wyrwał ci serce.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Najtrudniej zabić maga jest znaleźć przedmiot w którym przechowuje swoją magię. Lecz co raz częściej się tego nie używa. Ale najbrutalniejszą śmiercią jest wyrwanie jego serca, oczywiście też  jest to trudne lecz nie dla istot magicznych.
-Alisson, jesteś blada-usłyszałam jego lekko zmartwiony głos.
Spojrzałam na niego.
-Nic mi nie jest-zapewniłam-To u mnie normalne.
Lucas...-pomyślałam.
W pierwszym moim życiu kiedy byłam księżniczką oczywiście tego nienawidziłam, musiałam poznawać ważne  osobistości. Pewnego dnia poznała  księcia Lucasa. Uroczy, inteligenty i przystojny, lecz coś było takiego że budziło w nim mój strach. Dopiero w drugim wcieleniu kiedy stałam się Królową Ciemności  dowiedziałam się  że jest on demonem a co najgorsze Władcą Demonów. Na szczęście  nie interesował  się  podbojami  innego  świata.
-Powinniśmy  już  iść-Zeke'a głos sprowadził mnie na Ziemie.
-Zeke?-zapytam.
-Słucham-odpowiedział.
-Czemu mi to powiedziałeś?
-Uznałem że powinnaś wiedzieć-powiedział-Kiedy Ty zawsze giniesz to ja umieram po dwóch tygodniach. A teraz jest Turniej a na to nie mogę  pozwolić.
Nie ma to jak więź bliźniaczych dusz. Możemy czytać myśli naszej drugiej połówki lecz tylko wtedy gdy nam na to pozwoli. Czujem jej uczycie i emocje. Możemy wyczuć kiedy jest w pobliżu. A jeśli jedna z nich zginie to po dwóch tygodniach druga umiera. Cudownie, nieprawdaż! Dotarliśmy 2 minuty przed wyznaczonym czasem. Sala balowa wyglądała niesamowicie Złoty wystrój, magicznie płatki róż  spadające  wciąż  z  nieba. W powietrzu unosił się zapach pysznego jedzenia, róż  i czegoś trudnego do opisania. Wszyscy wyglądali pięknie i niepodobni do siebie. Nagle usłyszałam przyjemny szept do ucha.
-Czy mogę prosić do tańca?
-A czy mam jakiś wybór-odpowiedziałam  obojętnie.
Wtedy zaczęła grać muzyka i wszystkie pary ruszyły na parkiet. Po pewnej chwili spostrzegłam że nie ma Rady Starszych co mnie zaniepokoiło.
-Coś się stało?-zapytał  zainteresowaniem  Zeke.
-Gdzie jest Rada Starszyzny?-zapytałam.
Chłopak zaczął się dyskretnie rozglądać po sali.
-Rzeczywiście, nie ma ich-powiedział z dziwieniem szaman.
Zrobiliśmy ostatni obrót i muzyka się skończyła. Zobaczyłam jak Leyla opuszcza salę balową a Seba z dołowaną miną idzie do swojego brata i reszty przyjaciół. Podążyłam  jego śladem a Zeke chodził za mną jak mój cień.
-Coś się stało?-zapytałam gdy dotarłam do nich.
-Leyla się  źle  czuje-powiedziała zmartwiony Seba-Martwię  się  o nią.
Chciałam coś powiedzieć żeby go pocieszyć, lecz przeszedł przeze mnie jakby zimny dreszcz.
-Co się dzieje?-spytał Asakura.
-Nie czułeś tego?-zapytała zdziwiona Afrodyta.
-Nie-odpowiedział  krótko.
-Coś się stanie-powiedziałam-Coś bardzo złego.
-Zdaje mi się że tylko my to poczuliśmy-powiedział  Kamil-Reszta bawi się w najlepsze.
-Zróbmy tak-powiedziała blondyna-Na razie o nic  się  nie martwimy a jeśli coś się złego stania to będziemy improwizować.
-Świetny plan-powiedziałam lekko zdołowana.
-O moja ulubiona piosenka!-krzyknęła ognista, wzięła  Daniela za rękę  i  pobiegła na parkiet.
Reszta moich przyjaciół  też  gdzieś zniknęli.
-Masz świetnych przyjaciół-zaśmiał  się  mój partner.
-Wiem. Najlepszych-powiedziałam zdołowana-Idę się napić, idziesz ze mną?
Przytaknął. Oboje poszliśmy do bufetu napić  się  ponczu. Nagle usłyszałam wolną piosenkę. Zeke wyciągnął do mnie rękę i zapytał:
-Czy zatańczysz ze mną?
Po małej chwili namysłu...
-Z chęcią-uśmiechnęłam się.
I tak poszliśmy na parkiet. On objął mnie w pasie a ja go za szyję.
Przytulona do niego czułam się bezpieczna. Bałam się tego co może stać  się  tej  nocy.
-Wiedzę  że  się  martwisz -szepnął mi do ucha.
-Przynajmniej  umiem  okazywać  uczucia-powiedziałam  beznamiętnie.
Piosenka się  skończyła. Odsunęłam  się  od  niego i chciałam mu podziękować  za  wspólny taniec, lecz usłyszałam głośny huk. Z sufitu zaczęło spadać czerwony płyn. Brudził  wszystko. Włosy, twarz, ręce i ubrania. Nikt  nie wiedział co to jest, lecz widać było że są zaniepokojeni. Nagle  coś spadło z góry. Przyjrzałam się dokładniej. To była głowa jednego z Starszych. Po chwili  spadła reszta zwłok Rady. Każdy z nich miał  odcięte  i  poszarpane  kończyny. Zrobiło mi się  nie dobrze. Poczułam że Asakura obraca mnie do siebie i mocna przytula. Dobrze  wiedział  że nie  lubię  takich  widoków. Czułam jak chłopak czule głaszcze mnie po plecach próbując mnie uspokoić. Gdy poczułam się lepiej odsunęłam  się  do niego.
-Dziękuje-szepnęłam.
Słyszałam krzyki  balowiczów. W sali panował  chaos. Próbując  powstrzymać zawroty głowy i mdłości podeszłam do zwłok Rady. Lecz nie mogąc znieść tego widoku chciałam wrócić do Zeke. Zrobiłam jakieś 4 kroki i nagle coś złapało mnie za ręce i skrępowało je z tyłu na dodatek nie mogłam się dalej ruszyć. Zobaczyłam że reszta magów też stała nieruchomo a za nimi jacyś dziwni ludzie. Byliśmy ustawieni w jeden wielki okrąg.
-Demony-szepnęła Afrodyta. 
Stała po mojej prawej stronie a po lewej stronie jakiś nieznany mi chłopaka. Asakura stał na przeciwko mnie cały wkurzony. Nagle na  środku koła pojawiła się zakapturzona postać w czarnej pelerynie, która obejmowała Leyl'e 
-Zostaw  ją!!-krzyknął Seba.
Istota zdjęła kaptur a moim oczom  pokazał  się  Lucas.
Nie!-krzyknęłam w myślach-Tylko nie on.
Serce  zaczęło  szybciej  bić  ze  strachu.
-Powiedziałem  ZOSTAW  JĄ!!!-powtórnie krzyknął Seba.
Dobrze wiedziałam co ten chłopak czuje. Osoba, której ufasz i kochasz tak naprawdę nie jest tym za kogo się  podawała. Znam to ale po mnie tego nie widać. My madzy  potrafimy wyłączać uczucia i dlatego już nie czuje tego smutku.
-Uspokój  się  chłopczyku-odezwał się Luce. Jego zęby ułożyły się w złowrogim uśmiechu-Nie  skrzywdzę  jej, przecież  to  moja  siostra.
-CO!!!SIOSTRA!!!!-cała sala krzyknęła.
Rzeczywiście, są do siebie podobni. Ale on wygląda od niej na starszego. Mogłam się domyśleć.
Jaka ja jestem GŁUPIA!!!!!!-krzyknęłam w myślach.
"Miałeś racje Zeke"-przesłałam  tą  myśl  Asakurze.
"A nie mówiłem"-usłyszałam jego głos w mojej głowie-"Szkoda  że nie  możemy  użyć  duchów"
Ta sala nie przepuszczała żadnych duchów nie wiem dlaczego to zrobili.
-Zaufaliśmy Ci wszyscy, no oprócz mnie ale uratowaliśmy Ci życie, daliśmy dach nad głową a Ty po prostu jesteś nic nie wartym śmiecie, jak ten Twój cholery braciszek-powiedziała wściekła Afrodyta.
-Grzeczniej Afrodyto-odparł demon-Bo inaczej Daniel pozna bliżej magię wody od samego dna-zaczął  się  śmieć.
Muszę coś zrobić-pomyślałam-Muszę  im  jakoś  pomóc.
"Ani mi się waż"-usłyszałam w głowie głos Zeke.
"Nie będę siedzie z  założonymi  rękami!!".
"I tak nie masz wyjścia".
-Czas się zabawić-zaśmiał się Luce-Kogo my tutaj mamy-i podszedł do moich przyjaciół-Kamil, Sebastian, Daniel i Afrodyta. Najpotężniejsza czwórka. Ciekawych przyjaciół  wybrałaś  sobie, siostro-podszedł do  Leyla'e-A gdzie podziała się moja Alisson?
Na sali była głucha cisza.
-Naprawdę myśleliście że ona nie żyje?!-blondyn dalej prowadził  swój monolog-Od Leyla'y wiem że trzyma się dobrze, prawda Alisson?-i skierował swój palec na mnie.
Poczułam duży podmuch wiatru. Czułam jak wzory rysują mi się  od  szyj  aż  po  końcówki palców. Samanta zniknęła na zawsze. Na sali  w śród  uwięzionych  balowiczów  stała  Alisson.
Szlak!!!!-krzyknęłam w myślach.
-Jeszcze Twój czas nadejdzie, Alisson-uśmiechnął się do mnie-A teraz poznam mojego kochanego szwagra-i podszedł do Sebastiana-Mag powietrza jak mniemam. Dobry wybór, kochana Leyla'o. Jestem tylko ciekaw...-nie dokończył. Uśmiechnął się tylko.
Nagle usłyszałam krzyk Seby. Zobaczyłam jak prawa  ręka demona mieni się na fioletowo a biedny blondyn zwijał się z bólu.
-Lucas przestań!-krzyknęła Leyla i podbiegła do niego-Zabijesz go!-dotknęła prawej ręki chłopaka.
I to był błąd. Cały ten atak  przeszedł na nią. Miał taką siłę że poleciała 2 metry dalej. Była nieprzytomna i nie oddychała.
-LEYLA!!!!!-Lucas i Seba krzyknęli równocześnie.
"Ale im to wyszło"-usłyszałam w swojej głowie znudzony komentarz Zeke'a.
"Och !!!! Zamknij się!!!!".
Skoncentrowałam  się  żeby  już  nie  słuchać jego cennych komentarzy. Zobaczyłam że Luce swoją siostrę już uzdrowił, lecz wciąż była nieprzytomna.
-Na czym ja skończyłem-powiedział wściekł demon-A  tak moja Alisson-i podszedł do mnie z uśmiechem na ustach-Gdzie jest Zeke?
Milczałam.
-Nie mógł
 w takiej chwili Ciebie zostawić-dotknął mojego policzka-Przecież jesteś jedyną jego słabością.
Wciąż milczałam.
-Nie chcesz mi powiedzieć, co-lekko się zaśmiał- I tak wiem gdzie on jest.
Była zszokowana. Luce odwrócił się ode mnie i zdemaskował Asakurę.
-Myślałeś  że Ciebie nie poznam-zaśmiał się blondyn-To że zmieniłeś wygląd od swojego zwolennika, myślałeś że Ci to pomoże?
-Lubię się bawić wyglądem-powiedział szyderczo szamam.
-Czyżby?-zapytał Lucas.
Demon zrobił to samo co z Sebą. Lecz Asakura nie krzyknął ale zwijał się z bólu.
-Lucas przestań!!-krzyknęłam-Proszę!!
I nawet posłuchał.
-Podejdź  do  mnie-uśmiechnął się.
Nagle byłam wolna. Mogłam uciec, lecz nie tym razem. Blondyn stał na środku okręgu a ja podeszłam do niego. Objął mnie i  spytał.
-Widzisz ich nienawiść do Ciebie?
Milczałam. Ale miał racje. Wszyscy patrzyli na mnie morderczym wzrokiem.
-Czemu to robisz-zapytałam-Masz wszystko. Czego Ty chcesz?
Spojrzał mi prosto w oczy. Nasze twarze dzieliła kilka centymetrów. Uśmiechnął się.
-Chcę Ciebie-i mnie pocałował.
Po pewniej chwili zrobiło mi się ciemno przed oczami. Czułam tylko jak silne ręce powstrzymały mnie przed upadkiem. Zapadła ciemność.
     Nowa postać:
Lucas  Sharsei




Wiek:18(teraz)(naprawdę:1518)
Demon:Władca Demonów
Magia:Nieznana
Jest z pochodzenia księciem (nie tylko domonów ale i ludzi(wcześniejsze wsielienie)) ma 190cm.Jest pełen zła. Ma młodszą siostrę Leyla’e i jest jego oczniem w głowie.
.........................................................................................................................................

Chcę e podziękować mojej przyjaciółce Patrycji i Wiktorii Lutowskiej za pomoc w tym rozdziale.

Komentarze

  1. Ok... chciałam ci powiedzieć, że rozdział był bardzo zaskakujący. Zwłaszcza jeżeli chodzi o bal i zachowanie Hao. Przez to zastanawiam się kiedy pojawi się kolejny rozdział u ciebie. Tylko mam o jedno do ciebie pretensję.... Czemu w takim momencie skończyłaś rozdział. Teraz będę cię męczyć byś dodała kolejny rozdział.

    No i pragnę cię poinformować, że na lodowym sercu pojawił się kolejny rozdział. Mam nadzieje, że jesteś zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło że spodobał Ci się ten rozdział. Musiałam w takim momencie skończyć bo nie będzie ciekawie. Zaraz idę czytać Twojego bloga :) i dziękuje za komentarz.

      Usuń
  2. Ohayo :-)
    Straszny ten twój rozdział... Na początku myślałam tylko o tym kakao i nutelli, ale końcówka mnie już totalnie rozwalilas :-/ nie wiem czy oglądałas miasto 44, ale ta scena z hmm... Rada starszych skojarzyło mi się z pewną scena z tego filmu
    Mówisz, że lucasowi podoba się Alison :-)
    jest mój Haoś :-*
    pozdrawiam i życzę weny
    Anna-medium

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak oglądałam i byłam wtedy z klasą.... Gdy o tym śniadanku pisałam to też chciałam z nimi zjeść :)
      Dziękuje za komentarz i też życzę dużo weny :)
      Pozdrawiam Marcia

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się twoje opowiadanie! W jeden dzień przeczytałam całe! To połączenie świata szamanów i magów wyszło ci świetnie. Naprawdę bardzo fajnie piszesz. A co do rozdziału, to bardzo mnie zainteresował. Z demonami to zawsze jest jakiś problem. Ciekawi mnie też wygląd ducha babci Ali. Mam nadzieję że zostanie to wyjaśnione. Zapowiada się niesamowity bal. Reakcja Ali na makijaż xD. Wsumie to jej się nie dziwię, sama nie lubie mazideł. Ehhh... Czemu te demony muszą wszystko psuć >.<? Co do Leyl'y to się chyba nie wypowiem. Mam nadzieję że wszystko się dobrze skończy! Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na next! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi że Tobie się podoba. Mam nadziej że Ciebie nie zawiodę.
      Pozdrawiam Marcia

      Usuń
  4. Super opowiadanie bardzo mi się podoba I czekam na ciąg dalszy. Jestem ciekawa co zrobi Hao na widok całującej się Alisson. ^^
    Dziękuję za komentarze. Obiecuje dodać notkę jak najszybciej się da
    pozdrawiam Katerina Redbird.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło że Ci się podoba. A co do Hao mi się wydaje że się troszeczkę wkurzy ale to już w 12 rozdziale :)
    Pozdrawiam Marcia

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej. Przepraszam, że tak długo nie komentowałam. Musiałam wszystko nadrobić. No, ale przejdźmy do rzeczy. Powiem Ci, że rozdział bardzo mi się podobał. Mam wrażenie, że piszesz coraz lepiej. Musisz jeszcze trochę popracować nad stylem, ale wszystko idzie w lepszym kierunku.
    A co do rozdziału, to nadal ciekawi mnie Leyla. Mam wrażenie, że ona nie jest zła, tylko zagubiona. Rozwala mnie Hao. Kurde, czy on nie może się zdecydować. Raz jest kochany, słodki, że aż rzygam tęczą, a raz mogłabym jego głową wbijać gwoździe. Nie za bardzo lubię Afrodytę. Jest jakaś taka narwana i strasznie często się denerwuje. No, idę dalej. Chciałam napisać żeby dać Ci znać, że do Ciebie wróciłam :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 16

Rozdział urodzinowy dla Anny-Medium

Miniaturka Aisuaro x Hao x Loki