Rozdział 12

Znajdowałam się na jakiejś znajomej polanie.
-Tak, to tutaj po raz pierwszy całowałaś się z Zekie'iem-usłyszałam piękny głos.
Odwróciłam się w jego stronę. To co zobaczyłam, przeraziło mnie. Przede mną stała demonica Miko. Było wysoką czarnowłosą  kobietą. Miała czerwone kocie oczy i długą prostą bez rękawów czarną   suknie.
-Co TY robisz w moim śnie??!!-zapytałam  zniecierpliwiona.
-Przechodziłam sobie tu i tam. A to że jestem duchem i nudzi mi się postanowiłam wstąpić do snu mojej ukochanej psiapsiułki-uśmiechnęła się.
-Nie byłyśmy, nie jesteśmy i nigdy nie będziemy  przyjaciółkami-powiedziałam wściekła.
-Oczywiście że byłyśmy przyjaciółkami tylko tego nie pamiętasz-powiedziała z uśmiechem.
-O co Ci chodzi-powiedziałam poirytowana tym wszystkim.
-Pewnie myślałaś że demony nie mają uczuć?!-zapytała retorycznie-Mamy ale bardzo rzadko je okazujemy. Powinnam CI wybaczyć to nie jest Twoja wina że Lucas się Tobą  trochę zauroczył. Później mnie za to długo przepraszał. W końcu uległam i mu wybaczyłam a zamian za to znów uczyni ,mnie żywą i potężną.
-Jak to ŻYWĄ!!!!!-zapytałam z lekkim przerażeniem.
-Już nie długo znów będę władać Twoim ciałem-i zaczęła się przeraźliwie śmieć.
Szybko zapadała ciemność a ja zaczęłam uciekać. Poczułam lekkie potrząsanie i się wtedy obudziłam. Przed sobą miałam Zeke'a. Trzymał oba moje nadgarstki na wysokości mojej głowy. Po jego spojrzeniu było widać że się o mnie martwił.
-Zejdź ze mnie-powiedziałam zmęczona.
Zrobił to o co  go  poprosiłam. Wstałam i usiadłam na skraju łóżka całkowicie załamana. Asakura stał nade mną. Nie wiedziałam w jakim jest humorze, nie interesowało mnie to.
-Alisson-usłyszałam głos chłopaka.
Uniosłam głowę by spojrzeć w jego oczy. Były bez żadnych emocji.
No to będzie ciekawie-pomyślałam załamana.
-Nie rozumiem jednej rzecz, Ali-powiedział  obojętnym głosem-Czemu nie pozwoliłaś Lucasowi mnie  zabić.
Bo mi na Tobie zależy-pomyślała wściekła.
-Nie chciałam być dłużna-powiedziałam beznamiętnie-Powiedziałeś mi o wizji i chroniłeś mnie przed nią. Więc ja obroniłam Ciebie przed Lucasem.
-Tak, że się z nim całowałaś?!!-powiedział zdenerwowany.
-Cooo!!!!-syknęłam.
 Aż wstałam. Byłam trochę  niższa  od niego , ale mnie to  nie obchodziło. Dzieliło nas jakieś 20 centymetrów.
-SKĄD MIAŁAM WIEDZIEĆ, ŻE MNIE  POCAŁUJE!!!!!!!!!!!!!-krzyknęłam.
-Mogłaś to przewidzieć-powiedział spokojnie.
-Nie jestem jasnowidzem!!!-powiedziałam wściekła-Po drugie ON mnie pocałował a nie ja jego.
Nic nie powiedział tylko patrzył na mnie wściekłym wzrokiem.
-A po za tym mam dla Ciebie  wspaniałą wiadomość-powiedziałam z lekkim poirytowaniem-Lucas zerwał naszą więź.
-Coooo!!!!!!!!-powiedział wściekły Zeke-Wiesz dlaczego to zrobił???
-Tak-odpowiedziałam-Miko mi się śniła. Chce znów wrócić do świata żywych.
-Nie uda się jej-powiedział stanowczo.
-Uda się jej jeśli Lucas znajdzie sposób.
-Co chcesz zrobić?-zapytał.
Odwróciłam się do niego plecami i podeszłam do okna. 
-Nie wiem-odpowiedziałam.
-Pamiętaj jedno, Alisson-powiedział Zeke-Od teraz nie licz na moją pomoc. Na Balu myślałem że zmądrzałaś, lecz się myliłem. Od dzisiaj stałaś się największym wrogiem. Jeśli  wejdziesz mi w drogę...zniszczę Cię.
Widziałam jak jego odbicie w oknie znika. Coś we mnie pękło. Upadłam na podłogę i zaczęłam płakać. Po dłuższej chwili poczułam że ktoś  mnie przytula wtedy  jeszcze bardziej zaczęłam płakać. Po pewnym czasie zaczęłam się uspokajać a po za tym oczy zaczęły mnie piec. Odsunęłam się z objęć i spojrzałam na postać, która siedziała przede mną. To była Afrodyta. Patrzyłam na mnie z troską w oczach.
-Podsłuchiwałam-powiedziała ze smutkiem-Wszytko wiem. cały dzień miałam złe przeczucia wobec Ciebie. Przez to nie mogłam spać. Akurat chciałam do Ciebie przyjść i nagle usłyszałam głos Zeke'a  wtedy właśnie zaczęłam podsłuchiwać.
-Dobrze że tutaj jesteś-powiedziałam.
-Jak się czujesz?-spytałam zmartwiona.
-Źle. Bardzo źle ale spróbuje o nim nie myśleć.
-O co chodzi z Miko?-spytała Blondynka.
I jej wszystko opowiedziałam a gdy skończyłam:
-CO ZA  SUKA!!!!!!!!!!-krzyknęła dziewczyna.
-Nie krzycz tak-powiedziałam zmęczona-Wszystkich obudzisz.
Spojrzałam na zegarek. Była 3 w nocy.
ZNOWU !!!!!!! KTÓRY    RAZ   SIĘ  NIE WYŚPIĘ!!!!!!!!!!-krzyknęłam w myślach.
-Powinnaś  pójść spać-powiedziała z troską Afrodyta.
-Nie wiem  czy znów zasnę-powiedziałam niepewnie-Boje się że Miko znów się pojawi  we śnie.
-O to już się nie martw-uśmiechnęła się do mnie-Daniel kiedyś   mi mówił że jeśli w śnie  nawiedza Ciebie duch lub coś czego naprawdę nie  lubisz czy się tego boisz to jest  na to sposób. Wystarczy że położysz się obok kogoś komu ufasz i  zależy ci na niej. Dlatego będę spać obok Ciebie.A Miko się  już nie pojawi. Więc czas spać.
-Jesteś niemożliwa-uśmiechnęłam się lekko.
-Uśmiechnęłaś się-zapiszczała Afrodyta i zaczęłam  mnie  mocno tulić.
-Afi, dusisz mnie-jęknęłam.
Dziewczyna odsunęłam się ode mnie cała uradowana.
-Czas do łóżka-zaśmiała się.
-Nie jestem małym dzieckiem, Afi-powiedziałam oburzona.
-I tak jestem od Ciebie starsza-uśmiechnęła się.
W końcu po małych przekomarzaniach poszłyśmy spać.
-ALISSON, WSTAWAJ!!!!! -usłyszałam  krzyk Afrodyty-SPÓŹNIŁYŚMY    SIĘ    NA   ŚNIADANIE!!!!!!!!!
-Jeszce 5 minut-jęknęłam.
-W    ŻYCIU!!!!!!-krzyknęła blondynka- Jest 12!
Ognista kopnęła  mnie w żebra ja na dodatek spadłam z łóżka.
-Zgłupiałaś!!??-krzyknęłam.
-Nie , nie zgłupiałam-uśmiechnęła się złowrogo-Rusz tyłek i do łazienki. Po za tym o 12.30 mieliśmy spotkać się z profesor Kaszmirą a więc mamy masło czasu . Pospiesz się bo głodna jestem.
Z bolącymi żebrami  udałam się do tej łazienki Wzięłam szybki prysznic, wytarłam się i wyczarowałam sobie czerwoną sukienkę taką jak ma Anna i czarne glany.
-Jestem gotowa-powiedziałam kiedy wyszłam z łazienki.
-Szybciej, jestem głodna-Afrodyta złapała mnie za rękę i wyszłyśmy z pokoju. Biegłyśmy szybko do pokoju profesor  Kaszmiry, lecz  nagle wpadłyśmy na kogoś. Obie upadłyśmy na  ziemie. 
-Afrodyto, znalazłaś się-usłyszałam uradowany  głos Daniela. 
Zobaczyłam jak chłopka bierze ją  w ramiona i zaczyna całować.
-Może nie przy ludziach-powiedziałam-Ktoś pomorze mi wstać!!???
Para odsunęła się od siebie a mag  wody pomógł mi wstać.
-Martwiłem się o Afrodytę-powiedział-Nie mogłem nigdzie jej znaleźć.
-Była u Alisson-powiedziała blondyna-Miała problemy ze snem.
-Jak to możliwe?-zapytał.
-A możliwe-odpowiedziałam-Chodźmy do profesor  Kaszmiry, bo nie chce bardziej głodzić Afi.
-No właśnie-powiedziała Felo i złapała na za ręce i zaczęła  biec w stronę gabinetu. Po jakiś kilku sekundach znaleźliśmy się w pokoju profesorki.
-Dobrze że jesteście -powiedział nauczycielka-Co tak długo?
Kamil i Seba już tam byli.
-Zaspałyśmy-powiedziałam.
-Alisson miała problem z snem-uśmiechnęła się Afrodyta.
Łokciem uderzyłam ją w żebra i syknęłam:
-Wszyscy nie muszą tego wiedzieć??!!
-Uspokójcie  się-powiedziała profesor Kaszmira-Od dzisiaj jesteście mistrzami swoich żywiołów a waszym obowiązkiem jest wyszkolenie  uczniów  do walki z zagrożeniem.
-Rozumiem-powiedziałam-A co ze mną ?? Przecież posiadam wszystkie 4 żywioły.
-Ty Alisson zajmiesz się ich kondycją i sztukami walki-odpowiedziała nauczycielka-Afrodyta  bardzo mi się chwaliła że jesteś w tym bardzo  dobra.
O tak , aż za bardzo-uśmiechnęłam się w duchu.
Nagle zaburczało mi w brzuchu.
-Alisson, czy Ty coś w ogóle jadłaś????-zapytała profesor.
-Yyyy...nie-odpowiedziałam załamana.
-Idź  z Afrodytą do kuchni, powinni wam coś dać do jedzenia-powiedziała kobieta-A chłopacy potrzebuje was tutaj, więc zostańcie. Aha... dziewczyny  za pół godziny przed głównym holem odbędzie się apel. Nie spóźnijcie się.
Podziękowałyśmy i udałyśmy się do jadalni. Szybko zjadłyśmy posiłek i udałyśmy się na apel.
 Główny hol wyglądał ta. Po wejściu do Instytutu było sporo miejsca, które na spokojnie pomieściło był się 100 osób a na przeciw drzwi stały kręte schody prowadzące na inne piętra. I tak było tym razem. Ci, którzy tutaj mieszkali czekali aż  rozpocznie się przemowa  nauczycielki. Było ich okołu stu. Ja, Afrodyta, Daniel, Sebastian i Kamil czekaliśmy na profesor Kaszmirę na schodach. Nagle pojawiła się o jeden stopień pod nami. Na głównym holu zapadł cisza.
-Witajcie na pierwszy apelu-powiedziała profesor-Jak dobrze wiecie ostatnimi czasy nasze życie jest zagrożone. Lucas rozpoczął wojnę. Postanowiłam  że przygotujemy się do tej  walki. Musimy przetrwać. Przedstawiam wam tych, którzy będą was trenować. Od mojej prawej, Mistrz Kamil. Będzie szkolił tych, którzy zajmują się magia Ziemi. Następnie Mistrz Sebastian. On zaś będzie zajmował się tymi, którzy uprawiają ma magię Powietrza. Kolejny to Mistrz Daniel. Ten chłopak nie tylko będzie trenować  magów Wody, ale będzie głównym lekarzem w naszym szpitalu. Następnie Mistrzyni Afrodyta. Ona zaś będzie szkolić tych, którzy używają magii Ognia. I jako ostatnia Mistrzyni Alisson. Ta dziewczyna będzie  wyrabiać waszą kondycje i uczyć  was wszystkich sztuk walki. Na dodatek będzie moją prawą ręką i strategiem do każdej  misji czy zadania. Dzisiaj  cały dzień macie wolne, lecz od jutra  zabieramy się za  robotę. Zrobię harmonogram lekcji   i powieszę  go na  tych drzwiach. Jutro  tę lekcje  odbędę się o godzinie 9 więc radzę przyjść wcześniej i  zobaczyć gdzie jej macie zajęcia. A teraz możecie się rozejść, lecz Mistrzowie pozostaną na chwile.
Jeśli  ktoś zostanie oznaczony  ranga Mistrza, należny mu się szacunek, czyli  przyłożenie  pieści   przy sercu i kiwniecie głową. I tak zrobili  tym  razem. Gdy odeszli, pani profesor powiedziała:
-Przyjdźcie do mnie o 21 po swój  harmonogram a na razie macie wolne.
I zniknęła.
-Co chcecie robić??-zapytałam.
-Ja z Danielem idziemy obejrzeć  jakiś film więc  papa-powiedziała Afrodyta i wraz z Danielem zniknęli.
-Shelby mnie potrzebuje, więc na razie-Kamil też gdzieś się teleportował.
-Zostaliśmy tylko my-powiedział Seba-Chcesz się ze mną wybrać do lepszego miasta??? 
-Byle gdzie tylko nie tu-powiedziałam- Za dużo wspomnień.
Sebastian złapał mnie za rękę i teleportował nas do jego ulubionego miasta.
-Przecież tutaj spędziliśmy Wigilię-powiedziałam zszokowana-Dlaczego?
-Bo właśnie tutaj jest moja ulubiona knajbka-uśmiechnął się lekko-Zgłodniałem.
Wybuchłam śmiechem.
-A niby to ja  uchodzę za największego głodomora-uśmiechnęłam się.
I poszliśmy na wyznaczone miejsce.
To była mała restauracja. Usiedliśmy przy stoliku, podszedł do nas kelner i dał nam menu a później sobie poszedł.
-Co chcesz sobie zamówi?-spytał mnie Seba.
-Sok pomarańczowy-odpowiedziałam-A Ty?
-Schabowy-uśmiechnął się.
Kelner przyszedł i złożył zamówieni a  później poszedł je zrealizował.
-Co  taka zamyślona-zapytał chłopak.
-Problemy z demonami i z facetami-odpowiedziałam beznamiętnie.
-A dokładniej-spytał zainteresowany.
 Więc mu wszystko opowiedziałam.
-Po prostu jest idiotą-podsumował.
Kelner przyszedł z nas, dał nam nasze zamówienia i sobie gdzieś poszedł. Spojrzałam na Sebe. Widać było że chłopak strasznie zgłodniał, jakby od tygodni nic nie jadł.
-Widzę że nabierasz apetytu-powiedziałam-To dobrze.
-Wiem-uśmiechnął się.
-Idę kupić sobie coś słodkiego-powiedziałam-Zaraz wracam.
Wstałam od stolika i podeszłam do kasy. Kupiłam sobie ciastko czekoladowe. Chciałam wrócić  na swoje miejsce, lecz coś mnie zaskoczyło. Chłopaka nie było przy stoliku. Zszokowana podeszłam bliżej myśląc że po porostu go nie zauważyłam.
Rzeczywiście go nie ma-pomyślałam.
Nagle poczułam damskie perfumy. Tylko jedna osoba ich używała...Leyla.
Aż się wkurzyłam. Położyłam   pieniądze na stole i wyszłam z knajpki. Mała koncentracja i przede mną pojawił się mały płomień.
-Prowadź mnie do Seby-powiedziałam mu.
Zrobił to co mu kazałam. Zaczął szukać chłopaka a ja za nim szłam. 
Będzie miał przerąbane-pomyślałam wściekła.
***  Oczami Leyla'i***
Zobaczyłam że Seba i Alisson są w tym samym mieście  co ja. Dobrze że powiedziałam Lucasowi że idę do innego miasta na małe zakupy. Zaczęłam ich śledzić. W końcu nadarzyła mi  się okazja żeby wybawić Sebastiana z tej knajpki i porozmawiać z nim w cztery oczy. Gdy Alisson odeszła od stolika  to leciutko zapukałam w szybę. Chłopak odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie z szokowana miną. Lecz ja odwróciłam się od niego  i szłam przed siebie.
-Leyla!!!!-usłyszałam głos ukochanego.
Zaczęłam biec.
Jak najdalej od tej knajpiki-pomyślałam-Tylko żeby nie wpaść na Alisson.
Nagle coś mnie złapało i zaczęło tulić.
-Jeśli chcesz ze mną pogadać to przestań uciekać-usłyszałam obojętny głos Seby.
-Boje się Alisson-wysunęłam się z jego objęć.
-Nie dziwię Ci się. Poza tym czego chcesz?? Nie dość  szkód narobiłaś??!! Leyla!!??
-Seba nie miałam wybory...ja...
-Twój brat Cie tutaj wysłał?_zapytał.
-Nie-odpowiedziałam-Ale i tak mamy problem.
-Wiem-powiedział  beznamiętnie-Twój braciszek chce władać światem i nic go nie powstrzyma.
-Jest jeszcze gorzej-powiedziałam niepewnie.
-jak to??-chłopak był zszokowany.
-Wystarczy że pójdziesz ze mną i będziesz służył Lucasowi a nic Ci się nie stanie.
-Nigdy!!!-powiedział wściekły-Jestem wierny swym przyjaciołom. Jeśli to wszystko to ja już  pójdę.
-Poczekaj-powiedziałam niecierpliwie-Mówiłam że jest gorzej i jest. Seba jesteśmy  ze sobą związani, nie czujesz tego??
Spojrzał na mnie z łagodnym spojrzeniem.
-Czuje i to własnie mnie zabija-odpowiedział smutno.
-Kocham Cię-powiedział-Ale jeśli Lucas się o tym dowie zabiję Cię a  ja nie  chcę Ciebie stracić.
-Też Ciebie kocham. Coś wymyślimy-po czym zaczął mnie całować. Ten pocałunek sprawiał że wszystko się nie liczyło.
-SSSSSSSSSEEEEEEBBBBBBBB AAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-usłyszeliśmy wściekły głos Alisson.
***Oczami Alisson***
Szłam za płomykiem. Byłam taka wściekła że mogłam tylko  pstryknąć palcami a cały świat by zapłoną.
Niech ja go dorwę-pomyślałam wściekła-A niby to ja wpadam w kłopoty.
Nagle zobaczyłam jak  Sebastian całuje Leula'e. Zgasiłam płomyk i zaczęłam iść szybciej.
-SSSSSSSSSSEEEEEEEEEBBBBBBAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!-wrzasnęłam na cały głos.
Pora oderwała się od siebie i spojrzała na mnie z lekiem. Podeszłam do nich a chłopka osłaniał swoją dziewczynę
-A..Alisson t..to n...nie t...tak  j...jak m...myślisz-jęknął Seba.
-A jak?-zapytałam-A może się odsuniesz, bo chciałam też pogadać z Leyla'ą.
Chłopak ani drgną.
-Seba-syknęłam.
-To chociaż się uspokój i wyłącz magię-powiedział cicho-Cała płoniesz.
Nie wiedziałam o co mu chodzi dopiero gdy się zorientowałam to zobaczyłam jak ręka mi płonie. Zrobiłam wdech i wydech a cała magia zniknęła.
-Lepiej?-zapytałam-Więc do rzeczy. Co tutaj się dzieje??
Dziewczyna  stanęła  obok   swojego chłopaka.
-Ja to wszystko wytłumaczę-powiedziała zestresowana-Chcę wam pomóc. Wiem co Lucas planuje. Mogę być waszym  szpiegiem.
-Nie wierze Ci-powiedziałam.
-Ali, ona wie co roni-powiedział Seba.
Spojrzałam na niego a później na blondynkę.
-Dobrze-powiedziałam-Ale będzie po mojemu.
-Alisson-powiedział niepewnie chłopak.
-Złoży obietnicę Dnia i Nocy.
-Nie!!-krzyknął blondyn.
To bardzo ciekawe zaklęcie. Gdy się ją złoży wraz z obietnicą nic takiego się nie dzieje. Jeśli składający zrobi coś wbrew tej obietnicy natychmiast umiera i już nigdy nie wrócić.
-Co dokładnie mam mówić?-zapytała Leyla.
-Nie zgadzam się!!!!!!!-krzyknął Kasarui i stanął przed dziewczyną-Ona nie będzie składać tej cholernej obietnicy!! Ja jej wierzę. Jeśli będzie trzeba to będę z Tobą walczył.
Spojrzałam na niego. Był zdecydowany i coś dumny z siebie a to był błąd. Poczułam w powietrzu potężną magie. Blondyn szykował się do walki.
-Seba-powiedziałam spokojnie-A już jej nie wierzę. Żeby sprawdzić czy mówi prawdę,  muszę użyć tego zaklęcia.
-Nie-powiedział  wściekły-Ja to widzę inaczej. Chcesz się wyładować na biednej Leyla'i bo Zeke Cię brutalnie rzucił!!!
Aż się wkurzyłam.
-A CO MA JEDNO Z DRUGIM WSPÓLNEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-wrzasnęłam.
-A MA!!-krzyknął blondyn.
Zerwał się gwałtowny wiatr. Chłopak    przygotowywał się do ataku. Poczułam jak znów płonę.
-DOSYĆ!!!!!-usłyszałam krzyk Leyla'i-Jeszcze ja mam coś dopowiedzenia. 
Z obydwóch stron magia się wyciszyła.
-Rozumiem, Alisson że mi nie ufasz-powiedziała dziewczyna-Jeśli to jedyny sposób to się zgadzam. Po za tym nie mam nic do ukrycia.
-Ułożę takie zaklęcie, które jej nie skrzywdzi-powiedziałam.
-Jasne-oburzył się chłopak.
-Jeśli będę wstanie Tobie pomóc podam Ci wszystkie informacje jakie posiadam. Jeżeli skłamię czy też będę oszukiwać zapadnę w śpiączkę z której wybudzę się  tylko wtedy kiedy ukochana osoba mnie pocałuje-powiedziałam zaklęcie .
A blondynka powtórzyła za mną. Tej całej  sytuacja miała już dosyć więc teleportowałam się do Instytutu. Znalazłam się  we własnym pokoju. Stwierdziłam że pójdę sobie  do siłowni. Gdy już się tam znalazłam zaczęłam bić biedny worek  treningowy.Gdy się zmęczyłam  spojrzałam na zegarek. Była 20.30. Udałam się do pokoju. Zrobiłam sobie kanapki. Gdy je zjadłam to udałam się do łazienki żeby wziąć szybki prysznic. Później udałam się do profesorki po harmonogram. Dostała go i już miałam iść do swojego pokoju gdy zatrzymałam się prze drzwiami Seby. Miałam wyrzuty sumienia więc zapukał do drzwi. Gdy się otworzyły chłopak stał całkiem zaszokowany.
-Czego chcesz?-zapytał ozięble.
-Przyszłam Ciebie przeprosić-powiedziałam smutno.
Poczułam jak Seba mnie przytula.
-Wiesz co Ciebie odróżnia od Afrodyty?-zapytał-To że umiesz przepraszać a ona nie więc Ci wybaczam.
-Dziękuje-powiedziałam-Dobranoc.
-Dobranoc-uśmiechnął się.
Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Mam tylko nadzieje że poradzę sobie z Miko.
....................................................
Dziękuje za wsparcie Wiktorii  i  Mayumi Hamada. 
Słuchajcie jest do was bardzo ważną  sprawę. Moja   szkoła  wzięła udział w konkursie telewizji TVN i jesteśmy w pierwszej dziesiątce. Jeśli chcemy wygrać to potrzebujemy  głosów i o to was proszę , wejdźcie na ta stronę:Konkurs TVN obejrzyjcie teledysk i zagłosujcie na niego to tylko jedno kliknięcie a tak dużo dla nas znaczy. 

Komentarze

  1. Przeczytałam i stwierdziłam iż rozdział bardzo świetny. Tyle się wydarzyło że nie wiem.
    Lecz to co zrobił Hao to według mnie zasługuje na wielkiego i mocnego kopa prosto w dupę...
    Hao: Miałem to w jej scenariuszu! *pretensjonalnie*
    Mam szczęście że u mnie jesteś grzeczny jak baranek... bo inaczej wiesz co by było *posyła mu znaczące spojrzenie, kiedy szatyn oburzony wychodzi z pokoju*
    Hao: Przynajmniej jesteś jedną z nielicznych, która chce mi ratować moje resztki reputacji *uśmiecha się wrednie stojąc w progu, kiedy nagle obrywa książką od autorki i pada na glebę nie przytomny*
    No nic... Tak czy siak było świetnie i czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HAO!!!-krzyczę i podbiega do niego. Kładę jego głowę na moich kolanach i sprawdzam mu puls, na szczęście w normie-To nie jego wina tylko moja!!! To ja powinnam oberwać tą książką!!!!!

      Usuń
  2. Biedna Afrodyta, zagłodziliby ją tam! A myślałam że Ali się rzuci na Sebę i Leyle! No, cóż... W każdym razie, rozdział cudny, dużo się działo. Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na next! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Afrodyty trzeba się strzec ma taki sam charakterek co Anna. Mało brakowalo a Alisson by się rzuciała na Sebe na szczescie była tam Leyla

      Usuń
  3. Rozdział cudowny !!!!!!!!!

    Po paru zdaniach już miałam ochotę zmieszać Miko z błotem ale się powstrzymałam.
    Kiedy przeczytałam co zrobił Hao to już nie wytrzymałam. Co z niego za [CENZURA],[CENZURA] ORAZ [CENZURA] i hgdjdfhgyesdyfgdsyhdfhgfdyfddfsfdfgdyuferygfredfhjfreyf.
    ZDENERWOWAŁ MNIE I TO MOCNO!!!!!!!!!!!!!!!

    Ale reszta rozdziału naprawdę świetna, cudowna i po prostu genialna
    już nie mogę się doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym tam się nie powstrzymywała zmieszać Miko z błotem ^^ Hao to Hao jest cholerny kawałem drania cóż rzec trzeba go naprawic

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 16

Rozdział urodzinowy dla Anny-Medium

Miniaturka Aisuaro x Hao x Loki