Powieść z Cyklu "Życia Alisson"cz.2
Ogłoszenia parafialne:
1. Oto Twoja miniaturka Anno-medium.
2.Dziękuje za wsparcie Karasu Kage
3. Pozdrawiam moją nową czytelniczkę Naveda chan a oto jej blog: http://przeznaczenie-szamana.blogspot.com/
4. Miłego czytania
Znalazłam się w uwięzionej wierzy nie bez powodu:
Gdy się ocuciłam znalazłam się tej cholernej wierzy. Nie wiem gdzie jestem, co się dziej z Zeke'iem. Bardzo się o niego boje. Zapada noc a mi jest co raz bardziej zimno. Na dodatek ta wieża ma coś w sobie że nie mogę używać magii a po za tym nie ma drzwi. Nie wiem jak się tutaj dostałam!! Zeke URATUJ MNIE!!!!!!
Dzisiaj minął miesiąc odkąd poznałam Zeke'a i Afrodytę. Dziewczyna stała się moją najlepszą przyjaciółką i poznałam też jej przyjaciół, Daniela Sahai, Sebastiana Kasarui i jego brata bliźniaka Kamila. To byli niezwykli ludzie. Nie słodzili mi i nie potakiwali za każdym razem kiedy coś im mówiłam. Kiedy zawsze był jakiś dzień wolny to trenowałam szermierkę pod okiem Zeke'a. Tak było dzisiaj rano. Blokowałam każdy jego atak.
-Alisson zacznij w końcu mnie atakować, bo się nudzę-uśmiechnął się łobuziarsko.
Mocno zdenerwowana, obróciłam miecz o 360 stopni i zaatakowałam go. Lecz coś zrobiłam źle. Bo szybko odparł atak i zaatakował mnie tak że po za wtórny upadłam na ziemie.
-Ja się nigdy tego nie nauczę-jęknęłam zmęczona.
-Nie marudź i wstawaj-chłopak podał mi swoją rękę.
Spojrzałam na tą rękę z nieufnością. Ostatnio jak ją przyjęłam to Zeke powalił mnie znów na ziemię i zaczął się ze mnie śmiać. Wtedy wstałam wściekła i zaatakowałam go lecz znów mi się go nie udało pokonać bo znów wylądowałam na ziemi.
-Coś się stało??-spytał zmartwiony-To przyjmiesz ją czy nie??
-Nie-powiedziałam stanowczo-Ostatnio jak ja przyjęłam to znów wylądowałam na ziemi. Nie podziękuje.
I wstałam.
-Na dzisiaj to koniec-uśmiechnął się do mnie -Chodźmy się przejść.
Kiwnęłam głową. Poszliśmy w stronę lasu. Znaleźliśmy się na przepięknej polanie.
-Alisson zróbmy tak-powiedział poważnie-Ja Ci powiem moją tajemnicę a Ty powiesz swoją dobrze???
-Dobrze.
Obrócił się w moja stronę. Dzieliło na jakieś 30 centymetry.
-Ja..Tak naprawdę mam na imię Asaha Douji-powiedział niepewnie-Proszę Cie nie bój się mnie.
-Wiem kim jesteś-powiedziałam powoli-Ale za nim coś powiesz to chcę Ciebie zaprowadzić do pewnego miejsca, to jet nie daleko. Wtedy zrozumiesz skąd o Tobie wiem.
Kiwnął głową. Szyłam przed siebie. Ostatnimi dniami opowiadałam babci o Zeke'u. To od niej wiem kim on jest naprawdę . Oczywiście ostrzegała mnie przed nim. A ja jej tłumaczyłam że się zmienił. Wczoraj u niej byłam i powiedziałam mojej babci że dzisiaj go przyprowadzę żeby sobie porozmawiali. Zgodziła się, ale pod jednym warunkiem której mnie nie miało być przy tej rozmowie. Wyszliśmy z lasku na druga polankę . Na niej była mała chatka.
-Widzisz ten domek?-zapytałam.
-Tak.
-Przez cały ten czas tutaj mieszkałam-powiedziałam-Mieszkałam z babcią i dwiema młodszymi siostrami, które na dodatek są bliźniaczkami. Król i Królowa, czyli moi rodzice wyrzekli się nas a na dodatek zrzucili moją babcie z tronu i to właśnie moja tajemnica i oto cała ja.
Spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
-Jak długo o mnie wiesz??-spytał.
-Jakiś miesiąc-powiedziałam.
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaallllllllllllllllllllllllllllliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiissssssssssssssssssssssssssssssssoooooooooooooooooooooooonnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnn-usłyszałam głosiki moich siostrzyczek.
Przybiegły do mnie i przytuliły mnie.
-Zeke, oto moje siostrzyczki Aurora i Aurea-przedstawiłam je.
-Dzień dobry Panu-powiedziały.
-Dzień dobry-uśmiechnął się chłopak.
-Ali, babcia już czeka-powiedziały jednocześnie.
-Dobrze-uśmiechnęłam się do nich-Powiedzcie babci że zaraz przyjdę.
-Dowiedzenia, Panu-i pobiegły do domku.
-Urocze masz siostry-uśmiechnął się Zeke.
-Zeke-powiedziałam poważnie-Moja babcia chce z Tobą porozmawiać. Najgorsze jest to ze a nie mogę uczestniczyć w tej rozmowie. Nie wiem o czym będzie rozmawiać.
-Nie martw się. Nic mi nie będzie -przytulił mnie-Idziemy?
-Ty nawet nie wiesz jak jest moja babcia-powiedziałam z lekkim lękiem-I tak idziemy.
Udaliśmy się do chatki. Zeke zapukał do drzwi a w nich pojawiła się moja babcia.
-Dobrze że jesteście-powiedziała-Zeke chciałabym z Tobą porozmawiać dla osobności.
-Dobrze-powiedział i wszedł do chatki.
A ja musiałam zostać na dworze i pilnować moich sióstr. One robiły wianki a ja chodziłam w kółko zdenerwowana nie wiedząc co ze sobą począć.
-Zależy Ci na nim-powiedziała jedna z bliźniaczek.
-Troszeczkę-czułam jak się czerwienie.
Bliźniczki wstały i zaczęły skakać.
-Alisson jest zakochana w Zeke'u-i tak w kółko.
-Dziewczyny uspokójcie się-powiedzeniem załamana.
-No dobrze-uśmiechnęły się.
-Alisson-usłyszałam za mimo plecami głos Asakury.
Odwróciłam się w jego stronę.
-Tak?
-Musimy coś załatwić-powiedział poważnie-I to natychmiast.
-Jasne.
Zaprowadził mnie do wcześniejszej polanki. Lecz na samym środku tej polany stała rzeźba anioła, który trzymał małą miskę.
-Przecież tego wcześniej nie było-powiedziałam zdziwiona.
-Pojawia się tylko wtedy , gdy jedna z osób chce sprawdzić z kim jest wiązana-odpowiedział mi.
-Myślisz że jesteśmy ze sobą związani??
-Tak-uśmiechnął się-Ale warto to sprawdzić. Oczywiście jeśli się na to zgodzisz.
-Zgadzam się-odpowiedziałam bez zastanowienia.
Chłopak wziął mnie za rękę i zaprowadził nas pod tą rzeźbę.
-Wiesz co robić??-zapytał.
Przytaknęłam. Asakura wyczarował dwa sztylety i jeden mi podał. Zrobiłam szybki ruch ręką i przecięłam siebie lewą dłoń. Krew zaczęła lecieć do tej glinianej miski. Chłopak zrobił dokładnie to co ja. Nasza połączona krew ma zmienić kolor na niebieski jeśli tak się nie zdarzył t o oznacza że nie jesteśmy za sobą związani. Czekaliśmy chwilkę a ta krew zmieniła kolor na niebieski. Chłopak obrócił mnie w swoją stronę i zaczął namiętnie całować. Nie wiedziałam jak długo się tak całowaliśmy ale mnie to nie obchodziło. Nagle usłyszeliśmy bicie dzwonów. Odsunęliśmy się od siebie.
-Musisz już iść-powiedział smutno Zeke.
Kiwnęłam głową. Odprowadził mnie aż pod mój pokój. Spojrzał czy nas ktoś nie obserwuje i szybko mnie pocałował a później zniknął. Weszłam do swojego pokoju i usiadałam na swoim łóżku nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć. Nagle ktoś zapukał.
-Proszę-powiedziałam.
Do pokoju weszła moja służąca.
-Królewska para chcą żebyś poszła Księżniczko do Sali Tronowej-powiedziała.
-Dobrze już idę-i poszłam za Elise.
Udałam się na wyznaczone miejsce.
-Alisson, dobrze że jesteś-uśmiechnął się do mnie Król-Mam Ci do przekazania dobrą nowinę, ale to Lucas Ci powie.
Nigdzie tego chłopaka nie widziałam.
-Alisson-usłyszałam jego głos za moimi plecami.
Odwróciłam się w jego stronę.
-Tak?
-Jesteśmy ze sobą zaręczeni-uśmiechnął się do mnie-Cieszysz się , prawda??
-Jak to??-jęknęłam.
-Zapomnieliśmy Ci wczoraj powiedzieć-uśmiechnęła się moja matka-Po za tym też nie było Księcia Lucasa.
Spojrzałam pierw na swoich rodziców a później na Lucasa.
-NIE!!-krzyknęłam i wybiegłam z pałacu.
Zeke!!-krzyknęłam w myślach zrozpaczona.
Biegłam co sił w nogach. Nie obchodziło mnie nic chciałam uciec z tego miejsca. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę i przyciąga do siebie. Chciałam się wyrwać lecz usłyszałam:
-To ja głuptasie .
-Zeke-spojrzałam na niego i nagle się rozpłakałam.
Poczułam jak chłopak jeszcze mocniej przytula do siebie i głaszcze po plecach. Gdy się już uspokoiłam to opowiedziałam mu wszytko co mnie spotkało w zamku.
-Jesteś moja-powiedział wściekły i mnie pocałował.
-Brać go. Porwał moją narzeczoną-usłyszałam głos Księcia Lucasa.
Spojrzałam na Księcia z przerażeniem. Nagle zobaczyłam że jestem na znajomej polance.
-Tutaj jesteśmy bezpieczni-powiedział Zeke.
-Boje się-przytuliłam się do chłopaka.
-Nie ma czego-Asakura próbował mnie uspokoić.
-Czyżby??-usłyszałam Lucasa.
-Jak to możliwe że nas znalazłeś-powiedział wściekły szaman.
-Umiem wyczuć potężną magię na odległość-powiedział blondyn-Jak chcesz to możemy ze sobą walczyć-i wyciągnął miecz.
-Dobra-chłopak już miał miecz w ręce, pocałował mnie i kawałek odsunął się ode mnie.
Nagle poczułam jak coś łapie mnie za ręce i krępuje je z tyłu na dodatek to coś uderzyło mnie w głowę za nim mogłam krzyknąć.
Gdy
się ocuciłam znalazłam się tej cholernej wierzy. Nie
wiem gdzie jestem, co się dziej z
Zeke'iem. Bardzo się o niego boje. Zapada noc a
mi jest co raz bardziej zimno. Na dodatek ta wieża ma coś w sobie że nie mogę używać magii a po za tym nie ma drzwi. Nie wiem jak się tutaj dostałam!! Zeke URATUJ MNIE!!!!!!
Ohayo :)
OdpowiedzUsuńMega rozdział! Sorry miniaturka! Mam nadzieję, że będzie kontynuacja :)
Jak mogłaś tak zakończyć! Co z Alisson! Wstrętny Lucas! Nie wie, że nie bije się kobiet! Baka!
U ciebie Hao (w miniaturkach) jest taki mega kochany i uroczy, dlaczego w teraźniejszości twojego opowiadania nie może taki być? Przecież taka miłość nie mogła po prostu przestać istnieć...
Pisz dalej! Za wszelką cenę! Życzę Ci wesołych świąt!
Pozdrawiam i życzę weny
Anna-medium
Lucas nie bije kobiet, po prostu coś zaatakowało Alisson od tyłu. Tego nie powiem że przestała istnieć po prostu ucichła.
UsuńPo pierwsze sorki że tak późno komentuje. Przeczytałam miniaturkę wcześniej, ale na początku nie miałam pomysłu, a potem to przez święta tak zleciało. No mniejsza o to. Rozdział świetny! Mam nadzieję że będą kolejne części. ;) I Lukas to mnie znowu wnerwia. >.< Czemu on musi być... taki. Nie lubię go. I mam nadzieję że wyciągną Alisson z tej wieżey! Pozdrwiam i niecierpliwie czekam na next! ;)
OdpowiedzUsuńJa też mam taką nadziej !!! Lucas wszystkich tutaj wnerwia!!!!
UsuńPozdrawiam
No to jest ciekawie i to baaardzo. Ja ciebie tez pozdrawiam. Mysle ze nasz Zeke wyciagnie Alisson z wiezy, powiedz ze wyciagnie. Fajnie to wymyslilas, mam nadzieje ze beda kolejne czesci. Pozdrawiam, sle wene i zycze zdrowia w naszych czterech porach roku ;)
OdpowiedzUsuńJa nie myślę ja piszę :)
UsuńPozdrawiam Marcia